Pozdrowienia z Kapsztadu
utworzono: 2010-07-20 09:38Egipt, Sudan, Etiopia, Kenia, Tanzania, Zambia, Zimbabwe i RPA znajdują się na trasie podroży Ryszarda Karkosza - mieszkańca Jaworzna, który wraz z innymi uczestnikami wyruszył na wyprawę rowerową po drogach i bezdrożach Afryki. W ciągu 10 miesięcy podróżnicy planują przejechać 12 tysięcy km od Kairu w Egipcie do Kapsztadu w RPA.
Wyprawa organizowana przez stowarzyszenie rowerowe Welocypedy.pl. pod patronatem
Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Polskiego Związku Kolarskiego. Ryszard Karkosz w relacji dla nas pisze:
„Ostatni miesiąc wyprawy rowerowej na Czarnym Lądzie spędziliśmy w Republice Południowej Afryki, gdzie przejechaliśmy prawie 2000 km. RPA to duży kraj, 4 razy większy od Polski i w ciągu 4 tygodni trudno go poznać nawet pobieżnie. Udało nam się jednak zwiedzić większe miasta – Johanesburg (5 mln ludzi), Kapsztad (3 mln) i Pretorię (2 mln). RPA zamieszkuje 44 mln ludzi z czego biali stanowią niewielki procent obywateli tego kraju. Widoczni są na w centrach handlowych, za kierownicą samochodów osobowych czy w katolickich kościołach. Mieszkają w strzeżonych osiedlach, willowych dzielnicach lub na farmach niedostępnych dla czarnych. Wszystkie plantacje oraz farmy prowadzone są przez ludzi białych, natomiast pracą przy ulicznych straganach oraz w publicznych środkach lokomocji zajmują się ludzie czarni. Nawet w trakcie podróży podmiejską koleją do Kapsztadu w 100-osobowym wagonie byliśmy jedynymi białymi ludźmi.
O Republice Południowej Afryki mówi się, że jest to kraj 4 stolic (Pretoria, Johanesburg,
Durban i Kapsztad) i 11 języków (angielski, afrikans oraz 9 języków plemiennych). RPA to
jednak kraj o wysokim poziomie cywilizacyjnym. Na jego terenie znajdują się drogi, centra
handlowe, banki, stacje paliw a nawet obiekty użyteczności publicznej standardem nie odbiegają od naszych, europejskich.
Dzień przed wjazdem do RPA, 15 czerwca, znacznie się ochłodziło. Skończyła się jazda w
klapkach i krótkich spodenkach i choć wiedzieliśmy, że czerwiec na półkuli południowej, to początek zimy, sytuacja nas zaskoczyła. Wieczory i ranki były tak zimne, że spanie w namiocie stało się ekstremalnym wyczynem. Na szczęście RPA, to kraj ludzi życzliwych,
którzy nie odmawiają pomocy potrzebującym. Spośród 29 noclegów tylko 3 spędziliśmy pod
namiotami. Pozostałe noce spędziliśmy w prywatnych domach, na policji, w misjach kościelnych i kościołach katolickich. Byliśmy zaskoczeni życzliwością obcych nam ludzi,
którzy oprócz zapewnienia nam dachu nad głową nierzadko zapraszali nas do stołu,
oferowali gorącą kąpiel i umożliwiali pranie brudnych rzeczy.
Początkowo nie planowaliśmy pobytu w stolicy RPA Pretorii i największym mieście Johanesburgu z uwagi na liczne sygnały mówiące o wrogim nastawieniu tamtejszej ludności do obcokrajowców. Otrzymywaliśmy szereg mejli oraz sms-ów z Polski, które potwierdzały te wiadomości. Nawet konsul polskiej ambasady odradzał nam wizytę w Pretorii. Zachowując zwiększoną ostrożność zdecydowaliśmy na wyjazd do stolicy.
20 czerwca wzięliśmy udział w wyborach Prezydenta RP, przy okazji udzielając krótkich
wywiadów Polskiej Telewizji, Gazecie Wyborczej i stacji radiowej RMF FM, które nagrywały
relacje z wyborów. Prawie godzinę zajęło nam przejście kilkunastu kroków od bramy ambasady do lokalu wyborczego, ponieważ odpowiadaliśmy na dziesiątki pytań dotyczących naszej wyprawy. Noc poprzedzającą wybory spędziliśmy w Pretorii u polskiego misjonarza
Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, a kolejną u sióstr Służebniczek Starowiejskich w Johanesburgu.
Kolejne miejsce, które zwiedziliśmy to muzeum Chrisa Barnarda znajdujące się w jego mieście rodzinnym Beauteford West. Wybitny kardiochirurg w 1967 roku w Kapsztadzie
przeprowadził pierwszą na świecie operację przeszczepu serca.
W trakcie naszej podróży po RPA mijaliśmy miasteczka o ciekawych nazwach, jak: Trzy
Siostry, Książę Albert.
W Pretorii i Kapsztadzie mieliśmy okazję zwiedzić stadiony, na których rozgrywane były
mecze piłkarskich mistrzostw świata, ale niestety żadnego spotkania nie udało nam się
obejrzeć na żywo.
6 lipca dotarliśmy do Przylądka Igielnego, najdalej na południe wysuniętego punktu Afryki, gdzie – umownie oczywiście – Ocean Atlantycki łączy się z Oceanem Indyjskim. Osiągając przylądek przejechaliśmy Afrykę z północy (od Kairu) na południe. Zajęło nam to 8,5 miesiąca. W tym czasie przejechaliśmy 13.000 km."
Ryszard Karkosz

