Pozdrowienia z Egiptu i Sudanu

utworzono: 2009-12-11 13:20

Egipt, Sudan, Etiopia, Kenia, Tanzania, Zambia, Zimbabwe i RPA znajdują się na trasie podroży Ryszarda Karkosza - mieszkańca Jaworzna, który wraz z innymi uczestnikami wyruszył na wyprawę rowerową po drogach i bezdrożach Afryki. W ciągu 10 miesięcy podróżnicy planują przejechać 12 tysięcy km od Kairu w Egipcie do Kapsztadu w RPA.

Pozdrowienia z Egiptu i Sudanu

www.roweremprzezafryke.blox.pl

Wyprawa organizowana przez stowarzyszenie rowerowe Welocypedy.pl. pod patronatem Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Polskiego Związku Kolarskiego.

Ryszard Karkosz w relacji dla nas pisze:

EGIPT

Wyprawa rozpoczęła się  1 listopada w Kairze. Obecnie po 40 dniach i przejechaniu 2100 km jesteśmy w sudańskim mieście Atbara, 300 km od stolicy Chartumu i 900 km od granicy z Etiopią, do której chcemy dotrzeć przed świętami Bożego Narodzenia.

Na odcinku egipskim jechało 8 osób, podstawa wyprawy to jednak 4 osoby: Maciej Czapliński, Arkadiusz Stefański z Warszawy, Mariusz Mitrowski z Teresina i ja.

W Egipcie jechaliśmy cały czas wzdłuż Nilu, kilka raz przekraczając go promami. Z Kairu do Asuanu
przejechaliśmy dystans 1200 km w ciągu 23 dni. Po drodze zwiedziliśmy liczne zabytki z Listy Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO - piramidy i Sfinksa w Gizie, piramidę schodkową w Sakkarze, czy Luksor.

LUKSOR

Luksor uznawany jest za największe na świecie muzeum na wolnym powietrzu. Podczas przejazdu przez Egipt cały czas towarzyszyła nam upalna pogoda, podobnie zresztą jak w Sudanie, gdzie temperatura dochodzi do 40 stopni. W Egipcie aż do Luksoru eskortowała nas policja. Z jednej strony była dla nas pomocna, bo rozpędzała gapiów, którzy gromadzili się natychmiast po naszym zatrzymaniu się i pilnowała bagaży, gdy robiliśmy zakupy. Z drugiej zaś strony utrudniała nam życie, bo nie pozwała rozbijać namiotów na dziko i zabraniała wjazdu na niektóre drogi.

W DRODZE

W Egipcie spaliśmy w różnych miejscach. W dużych miastach w hotelach /Kair, AL Minja, Luksor, Asuan/, ale także w kościele ewangelickim, w klasztorach oraz na pustyni /9 nocy/. Cały czas jedliśmy i piliśmy wszystko to, co tubylcy i żadnych kłopotów żołądkowych nie mieliśmy.

Było natomiast sporo kłopotów ze sprzętem. Kilkanaście przebitych opon, zerwany łańcuch, urwane bagażniki udało nam się na szczęście naprawić bez problemu. Trudno się tym defektom dziwić, bo nasze rowery z bagażami i nami samymi ważą 170 kg. Ważyliśmy się przed wejściem na prom.

JEZIORO NASERA

W Asuanie dziewczyny, które jechały z nami w Egipcie odleciały przez Kair do Polski, a nasza czwórka wsiadła na prom i przez Jezioro Nasera 17 godzin płynęliśmy do sudańskiego portu Wadi Halfa. Jezioro Nasera to jeden z największych sztucznych zbiorników na świecie. Ma 510 km długości. My płynęliśmy promem 356 km i za te przyjemność zapłaciliśmy 180 zł.

SUDAN

Sudan jest zupełnie inny niż Egipt. To największy kraj Afryki, większy 8 razy od Polski. Odległości miedzy miastami olbrzymie. Nawet wsie porozrzucane są co kilkadziesiąt kilometrów. Przez ostatnie 4 dni, zanim dotarliśmy do Atbary, przez 260 km nie było żadnej ludzkiej osady. Na szczęście droga, którą jedziemy jest asfaltowa i w bardzo dobrym stanie.

PRZYGODY

Mieliśmy też kilka przygód. W Egipcie podczas jazdy skradziono nam flagę narodową przymocowaną do bagażnika, ale po naszej zdecydowanej interwencji została zwrócona.

Natomiast w Sudanie, w mieście Nubi, na posterunku policji w areszcie zatrzymano Mariusza. Nie
chcieliśmy zapłacić za zwiedzanie tamtejszych niewielkich piramid ponieważ teren był otwarty, nie było żywej duszy i nie było żadnej informacji, że w sąsiednim mieście należy kupić bilety wstępu. Po kilkunastu minutach ostrej dyskusji musieliśmy zapłacić 40 zł i Mariusz został zwolniony. W Sudanie poza tym incydentem policja w ogóle się nami nie interesuje. Także ludzie są bardziej powściągliwi niż w Egipcie.

NOCLEGI

Z 17 nocy, jakie spędziliśmy w Sudanie tylko 3 razy spaliśmy w hotelach /Wadi Halfa, Dongola, Atbara/ a pozostałe 14 noclegów mieliśmy na pustyni pod namiotami. Po drodze zbieramy drewno i wieczorem przy ognisku gotujmy sobie wspólną kolację z produktów zakupionych na bazarach.29 grudnia dojedzie do nas z Polski kolejna czwórka, na odcinek etiopski. Całą ósemką planujemy wejście na najwyższy szczyt Etiopii - Ras Daszan /4 543 m n.p.m/, a w marcu już sami na Kilimandżaro.

Pozdrowienia dla wszystkich pracowników Urzędu Miejskiego i mieszkańców Jaworzna.

Ryszard  Karkosz