Firma Clif, podejrzana o próbę gromadzenia, magazynowania i przetwarzania odpadów niebezpiecznych na terenie naszego miasta wciąż prowadzi działalność. Może to robić pod warunkiem, że kody transportowanych odpadów będą zgodne z tymi, które znajdują się w zezwoleniach. Jednak w przypadku ostatnio przechwyconego transportu pojawiły się wątpliwości, czy podmiot faktycznie przestrzega zasad. 

Clif ze Skawiny, chcąc prowadzić jakąkolwiek działalność w naszym mieście, może to robić wyłącznie w sposób zgodny z wydanymi zezwoleniami, a te zabraniają gromadzenia, magazynowania i przetwarzania odpadów stanowiących zagrożenie dla środowiska. Wszystko po to, by uniknąć sytuacji z Bytomia, kiedy to reporterzy TVN ujawnili szokujące informacje o zakopywaniu przez firmę toksycznych odpadów. Clif zajmował się także spalaniem niebezpiecznych materiałów na terenie Skawiny i Niepołomic.
Kilkanaście tygodni temu – także po wzięciu pod uwagę faktycznego charakteru działań firmy – Prezydent Miasta Jaworzna decyzją administracyjną cofnął zezwolenie na zbieranie odpadów. Niestety – zgodnie z prawem – firma Clif odwołała się od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Zgodnie z przepisami do czasu zapadnięcia ostatecznej decyzji – działalność ZGODNA Z WCZEŚNIEJSZYMI ZEZWOLENIAMI może być kontynuowana.

W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy informację o podejrzanym transporcie jaki przyjechał do firmy Clif działającej na Azotce. Dzięki szybkiej reakcji pracowników Wydziału Ochrony Środowiska oraz służb porządkowych, udało się udaremnić zmagazynowanie na terenie Jaworzna zagrażających środowisku substancji. Próbki substancji z samochodu i hali zostały pobrane do analizy, samochód przewożący ładunek odstawiony na parking w Katowicach, a hala zabezpieczona przez Policję. Kilka dni później do naszej redakcji zaczęły docierać sygnały o rozładunkach, jakie miały miejsce na terenie firmy. Jak udało nam się ustalić, prokuratura pozwoliła firmie Clif na prowadzenie działalności, powołując się na zezwolenia wydane wcześniej. Teoretycznie firma może prowadzić działalność, ale jest pod obstrzałem służb porządkowych i urzędników. Zresztą słusznie, ponieważ w czwartek na teren firmy wjechała ciężarówka z podejrzanym ładunkiem. Podejrzanym, ponieważ kod odpadu na liście przewozowym nie wskazywał na to, by w beczkach znajdowały się zabronione substancje. Oznaczenia brakowało jednak na samych beczkach.
Prowadzone czynności a także postępowanie nadzorowane przez jaworznicką prokuraturę – jeśli wykażą fakt prowadzenia działalności niezgodnej z uprzednimi zezwoleniami – z pewnością będą dobrym argumentem w dalszym postępowaniu przed SKO oraz – ewentualnie – sądami administracyjnymi.

Postępowanie w sprawie firmy trwa. Teraz ma już nie tylko charakter administracyjny ( t.j. prowadzone wspomniane powyżej czynności związane z cofnięciem zezwoleń) ale i śledcze (policja, prokuratura). Wciąż czekamy na wyniki próbek z ładunku ujawnionego w ubiegłym tygodniu. Do środy, 28 listopada, trwał udział społeczeństwa w postępowaniu – zainteresowani mieszkańcy mogli zgłaszać – i zgłosili – swoje uwagi do raportu na temat planowanej działalności, złożonego przez Clif. Natomiast postępowanie SANEPID-u potrwa do 21 grudnia ze względu na obszerną dokumentację sprawy. Tak jak wspomnieliśmy – mimo trwającego postępowania Clif może prowadzić działalność w Jaworznie, wyłącznie pod warunkiem, że do siedziby na Azotce trafią odpady na które firma otrzymała zgodę, czyli takie substancje, które w żaden sposób nie będą stanowić zagrożenia dla środowiska. I oczywiście do czasu ewentualnego skutecznego prawnie cofnięcia wcześniejszych zezwoleń. Niepokoi jednak czwartkowa sytuacja, kiedy to kod odpadu pojawił się wyłącznie na liście przewozowym a na beczkach już nie. Urzędnicy Wydziału Ochrony Środowiska natychmiast zareagowali informując o sprawie Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska – w Katowicach i Krakowie.