fot. Marcin Miłek

Przez kilkanaście tygodni Karol Borończyk, jeden z podstawowych atakujących siatkarskiej drużyny MCKiS Jaworzno, zamiast zdobywać punkty na boisku dopingował swoich kolegów z trybun. W listopadzie zeszłego roku, podczas jednego z meczów, nabawił się groźnej kontuzji odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Jak się czuje i kiedy zobaczymy go na boisku w pełnej dyspozycji?

Jak doszło do kontuzji, która na tak długo wyłączyła cię z gry? Trudno było się z tym pogodzić?

Podczas meczu poczułem ból kręgosłupa. Na początku myślałem, że to nic poważnego i grałem do końca meczu. Jednak po meczu, gdy ciało ostygło, dyskomfort w poruszaniu się był ogromny. Miałem bardzo ograniczone ruchy, odczuwałem ból. Ciężko stwierdzić, czy można było temu zapobiec. Wysokie osoby są bardziej często narażone na tego typu urazy, tym bardziej na pozycji atakującego, gdzie w trakcie meczu zazwyczaj dostaje się najwięcej piłek. No i ciężko było się z tą sytuacją oswoić, bo należę do osób, które nie lubią zbyt długo siedzieć bezczynnie i patrzeć na kolegów, siedząc na trybunach.

Jak wyglądała rehabilitacja?

Pierwszy tydzień dostałem wolne, aby uciszyć ból i popracować z Rochem Cieszyńskim, klubowym fizjoterapeutą. Udało się doprowadzić do tego, że nie odczuwałem już bólu kręgosłupa podczas chodzenia, ale ból wrócił. Odwiedzałem różnych specjalistów. Poddałem się akupunkturze, nastawianiu kręgów. Bez efektu. Po rezonansie ortopeda stwierdził trzy przepukliny w odcinku lędźwiowym. Za wszelką cenę chciałem uniknąć zabiegu, więc postawiłem na rehabilitację. Znalazłem klinikę w Gliwicach, co drugi dzień odbywałem tam trening w celu obudowania mięśniami kręgosłupa i nauczenia się odpowiednich wzorców ruchu.

Jak się teraz czujesz?

W miarę dobrze. Odczuwam jednak przerwę od siatkówki. Całe ciało i mięśnie trochę się zastały, to duży dyskomfort.

Jaka jest diagnoza lekarzy? Czy możesz uczestniczyć w treningach?

Dostałem takie pozwolenie. Mam zestaw ćwiczeń korekcyjnych, które wykonuję w domu. Wdrażam się w rozgrzewkę przed każdym treningiem. Nie da się tak szybko zlikwidować bólu. Potrzeba na to dużo więcej czasu, jak i mojej indywidualnej pracy na siłowni.

W najbliższym meczu zobaczymy Cię na boisku?

Myślę, że tak, ale decyzja najeży do trenera.

Dziękuję za rozmowę.