fot. Dawid Litka Pączkarnia przygotowała najbardziej popularne smaki

Jeden pączek może mieć nawet 400 kilokalorii, a z badań wynika, że w tłusty czwartek każdy Polak zjada średnio trzy takie przysmaki. Najbardziej lubiane są te tradycyjne, z nadzieniem różanym. Ale obecnie wybór jest ogromny: adwokat, przeróżne owoce, budynie, czekolada i wiele innych. Z cukrem, z pudrem albo angielskie „oponki”. Uwielbiamy pączki, chociaż od lat mówi się o tym, jak obciążające dla naszego organizmu jest zbyt duże folgowanie sobie z nimi. – Kiedyś piekłam, teraz kupuję. Chociaż sama raczej nie jem, bo boję się utyć – przyznaje Maria Kuśmider, która z pączkami idzie do wnuka. – Ubóstwiam pączki z adwokatem, kojarzą mi się z dzieciństwem. Mam swoją ulubioną cukiernię, gdzie sprzedają takie malutkie pączki z tym nadzieniem – mówi Helena Kucia, która kiedyś również sama piekła pączki z różą. Tłusty czwartek, to wyjątkowo intensywny dzień dla cukierni i piekarni. Niektórzy właściciele przyznają, że z tego powodu niespecjalnie lubią ten okres. Ale większość zakładów cukierniczych traktuje go wyjątkowo i też specjalnie się do niego przygotowuje. – Mamy przygotowaną podwójną obsadę pracowników na tłusty czwartek, bo ludzie chcą u nas kupować przede wszystkim pączki świeże, pieczone na bieżąco. Tego dnia pieczemy tylko pięć, najbardziej popularnych smaków – dowiedzieliśmy się w pączkarni, która niedawno otwarła się w Galenie. Tłusty czwartek, oprócz objadania się pączkami (i faworkami, o których nie możemy zapominać – te najlepsze są wypieczone samodzielnie) kojarzy się też z kończącym się karnawałem i nadchodzącym Wielkim Postem. Jeszcze tylko przez niecały tydzień będziemy bawić się na różnych imprezach ostatkowych. Zapusty kończą się we wtorek, a dzień później obchodzimy Popielec, który jest już pierwszym dniem czterdziestodniowego postu. Jest to, podobnie jak Wielkanoc, święto ruchome. W tym roku obchodzimy je 14 lutego, kiedy wspominamy też św. Walentego. Święto Zmartwychwstania Pańskiego (Wielkiej Nocy), najważniejszy dzień w chrześcijańskim kalendarzu, obchodzić będziemy 1 kwietnia.

Wielki Post

Ks. Mirosław Tosza:

Wielki Post służy uwewnętrznieniu. Prowadzi nas do lepszego przeżycia Zmartwychwstania, w sposób uważny i pełny. Trzy filary, jakie w tym celu proponuje nam Chrystus to post, jałmużna i modlitwa. W dobie rozmaitych diet temat odmawiania sobie jedzenia nie jest specjalnie egzotyczny. Trzeba jednak wyłapać, jaki jest cel. W diecie najważniejsza, skądinąd słusznie, jest troska o zdrowie i ciało. Tymczasem post chrześcijański ma na celu zadbać o to, co wewnętrzne. Rezygnujemy z tego, co mamy na co dzień, żeby przekierować uwagę na to, co stanowi większe dobro. W poście chodzi o to, żebyśmy byli bardziej „dla”. Dla Boga, ludzi. Samo niejedzenie niekoniecznie jest najważniejsze z punktu widzenia duchowego. Ważny jest post od tego, co przeszkadza nam w byciu „dla”. To może być korzystanie z komputera. Myślę, że we współczesnym przeżywaniu postu można zwrócić uwagę na takie rzeczy. A jeśli chodzi o tłusty czwartek, to dla katolika ma on takie znaczenie, że jeśli zje trzy pączki, to będzie musiał spalić 1,2 tys. kalorii.