W minioną niedzielę, zagrali w CK Teatrze Sztuk, wraz z chórem Brand Cameralis, koncert charytatywny dla jaworznickiego hospicjum.

Zespół Zipnotics udowadnia, że warto w muzyce próbować nowych, niekoniecznie oczywistych dróg. Składający się z trzech muzyków: Zdzisława Pytera (gitara, saz, wokal), Piotra Jaworskiego (gitara basowa, kontrabas) i Mariusza Święcha (perkusja) zespół powstał dwa lata temu. Przez rok muzycy szukali odpowiedniej dla nich wokalistki, aż trafili na znaną z genialnej roli w spektaklu muzycznym „Benia Krzyk. Król żydowskich gangsterów” Brigittę Wierzbik. – Właściwie gramy ze sobą już od ponad czterech lat, ale wcześniej skupialiśmy się na zupełnie innej muzyce, zatem można powiedzieć, że zespół w obecnej formie ma dwa lata. W końcu też, jak sądzę udało się nam trafić na taką wokalistkę, jakiej potrzebowaliśmy. Usłyszałem Brigittę w Teatrze Sztuk i zaproponowałem jej spotkanie na próbie i od tego czasu tworzymy już razem – wyjaśnia Zdzisław Pyter. Muzyk jest autorem większości tekstów i kompozycji. Słychać w nich inspiracje bardzo wieloma gatunkami muzycznymi. Od jazzu poprzez funky, folk, rock po muzykę klasyczną. Jak podkreśla muzyk, bierze się to stąd, że słuchają bardzo różnych gatunków muzycznych, dlatego też ich repertuar jest pod tym kątem bardzo szeroki. Gdyby skupiał się tylko na jednym gatunku muzycznym, pewnie nie mieliby możliwości realizowania swojej pasji w pełni. – Muzyka ma różne oblicza, zatem w ten sposób możemy trafić w różne gusta muzyczne – wyjaśnia Pyter. – Muzyka, którą gramy, jest nie do zdefiniowania. Na tym, jak mi się zdaje, polega wyjątkowość zespołu. Również w kwestii tekstowej. Na początku nie byłam do tego przekonana, bo nigdy w takich klimatach, jak np. folk nie śpiewałam, ale kiedy posłuchałam próbek utworów, stwierdziłam, że warto spróbować. I „zatrybiło”  – wspomina Brigitta Wierzbik.

Ciekawy mariaż zespołu Zipnotics z chórem Brand Cameralis to też pomysł Zdzisława Pytera.  – Śpiewam w chórze od lat. W pewnym momencie stwierdziłem, że połączenie naszych sił może dać bardzo fajny efekt i, jak się okazało, pomysł się sprawdził. To był już drugi koncert w takiej formule, za pierwszym razem również wystąpiliśmy w Teatrze Sztuk – wyjaśnia muzyk. Niedawno zespół nagrał w studiu cztery swoje utwory, które obecnie są na etapie miksowania. Plany na najbliższy czas, to realizacja teledysku i udostępnienie go w sieci. Muzycy liczą na propozycje kolejnych koncertów. Na pewno będziemy mogli usłyszeć ich w lutym, w Jazz Clubie Muzeum, podczas występu walentynkowego.