W jaworznickiej rodzinie państwa Palianów doliczyć się można blisko dwudziestu górników.

Pradziadek, dziadek, ojciec, mama, wujowie, szwagier i brat Romana Paliana, a także on sam zawodową przyszłość związali z górnictwem. – W naszej rodzinie to już tradycja – mówi z dumą górnik ZG Sobieski. Pierwsze ważne wspomnienie związane z pracą pod ziemią ma z czasów, gdy był dzieckiem. Ojca przywieziono do domu z raną nogi. Do wypadku doszło pod ziemią. – Miałem 11 czy 12 lat. Pamiętam, jak mama pomagała się ojcu umyć. Wtedy trochę się przestraszyłem. Zdałem sobie sprawę z tego, że praca pod ziemią może być naprawdę niebezpieczna, ale mijały lata, a ja postanowiłem spróbować swoich sił w kopalni  – wspomina Roman Palian. Pracę pod ziemią zaczął w 1991 roku. Był wtedy młodym chłopakiem, tuż po szkole. Razem z nim do pracy poszło 33 absolwentów górniczej szkoły zawodowej. Do dziś pracuje jeszcze tylko czterech z nich. – To ciężka praca i w trudnych warunkach. Wszędzie jest kurz i hałas. Wymaga dużej siły fizycznej i determinacji. Nie każdy jest w stanie to wytrzymać i jeszcze do tego wydajnie pracować – podkreśla górnik. Choć dla jaworznianina wybór zawodowej ścieżki był oczywisty, to jego mama, która sama wiele lat przepracowała w kopalni, wolała dla syna lżejszej pracy. – Bardzo dobrze wspominam lata spędzona w kopalni, ale praca była bardzo ciężka. Pracowałam na sortowni. Niezależnie od pogody cały czas pod gołym niebem. Trzeba było mieć dużo siły, żeby temu podołać. Dlatego wolałam, żeby moje dzieci wybrały coś innego, ale w ogóle nie było mowy – śmieje się Józefa Palian.

Karol Palian, ojciec Romana, w kopalniach przepracował 36 lat i 4 miesiące. Przyznaje, że to ciężka praca, ale wybór synów od razu popierał. – Byłem za tym, żeby poszli do kopalni. Praca owszem jest ciężka, ale daje stabilizację, a zawód cieszy się szacunkiem, no i jest nieźle płatna – podkreśla Karol Palian, który karierę zawodową zaczynał w 1955 roku. Miał wtedy 16 lat. W latach 50. praca pod ziemią była jeszcze dużo trudniejsza niż dziś, bo techniczne wynalazki nie pomagały górnikom w pracy w takim stopniu, jak teraz. Mimo to z pracy wyniósł wiele bardzo dobrych wspomnień. – Górnicy darzyli się szacunkiem. Trzymali się razem. Wszyscy ciężko pracowaliśmy. Pamiętam jednego z górników, który kiedy dostał łopatę do pracy, to śmiał się, że to nie łopata, a łyżka. Kazał sobie dospawać kawałek blachy, żeby mógł nabierać na łopatę więcej. Praca była wtedy jeszcze cięższa, ale szła mu szybciej – wspomina z uśmiechem Karol Palian. Jaworznianin ma wiele podobnych wspomnień. Wśród nich ważne miejsce zajmuje to z czasów, gdy sam jeszcze nie był górnikiem. Losy tej górniczej rodziny ściśle splotły się wtedy z ważnymi wydarzeniami w historii miasta. – Było lato. Szliśmy gdzieś z mamą i zobaczyliśmy grupę ludzi. Niektórzy płakali. Okazało się, że w kopalni Jan Kanty doszło do wypadku. Woda zalała upadową Danuta. Zginęło 18 górników. Mój ojciec był jednym z dwóch, którzy się wtedy uratowali – wspomina Karol Palian. Rok po tych wydarzeniach sam rozpoczął pracę w kopalni. W czasie zawodowej kariery zdobył chyba wszystkie możliwe odznaczenia, wyróżniony też został górniczą szpadą, a podczas ubiegłorocznych uroczystości barbórkowych odebrał srebrny medal za długoletnią pracę w kopalni odebrał jego syn, Roman. – Jestem dumny z tego, że pracuję w kopalni – podkreśla Roman Palian. – A z okazji Barbórki pozdrawiam wszystkich górników, życzę im powodzenia i zdrowia. Szczęść Boże!

Tak się zaczęło…

W Szczakowej uruchomiona została w 1766 r. pierwsza polska kopalnia węgla kamiennego. Pracowali tutaj górnicy z najbliższych okolic, tylko nadzór sprowadzono z zagranicy. – Kopalnia w Szczakowej nie była duża. Mogło tam pracować kilkunastu górników – mówi Maria Leś-Runicka, historyk z Jaworzna. Nieco później, bo w latach 1788-1790 eksploatację rozpoczęto w Jaworznie, czyli sąsiedniej wsi. Przedsięwzięcie dobrze się rozwijało i utworzono przedsiębiorstwo górnicze pod nazwą Jaworznickie Kopalnie i Huty Rządowe. W tym czasie w okolicy powstawały też prywatne kopalnie, w tym kopalnia Sobieski w Jeleniu. Jej historia nie była łatwa. W 1874 r. Robert Doms, przedsiębiorca z Lwowa, zgłosił uruchomienie wydobycia węgla na terenie Rudnej Góry. Działalność kontynuował jego syn, który kopalnię wydzierżawił, a później sprzedał górniczo-przemysłowej spółce z siedzibą w Belgii. Wtedy powstały warsztaty, kuźnia, kotłownia, magazyny, a w 1905 r. rozpoczęto głębienie nowego szybu Sobieski. Na rok przed wybuchem I wojny światowej osiągnięto rekordowe wydobycie – prawie 400 tys. ton rocznie. W 1923 r. kopalnia została wykupiona przez niemiecki koncern. W latach powojennych wydobycie systematycznie rosło. W latach 90. opracowano program restrukturyzacji, a w maju 2007 r. utworzona została grupa kapitałowa Tauron, która zarządza w Jaworznie Zakładem Górniczym Sobieski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here