Dariusz Gnatowski

Aktor znany z serialu „Świat według Kiepskich” jako Arnold Boczek, pomaga cukrzykom. Od ponad 7 lat choruje na cukrzycę, uśmiecha się, zaraża innych pozytywną energią. Otoczony opieką lekarzy i wsparciem rodziny doszedł do sprawności fizycznej, a przede wszystkim przewartościował swoje życie.  To doświadczenie spowodowało, że założył fundację, której celem jest też profilaktyka. Wyreżyserował humorystyczny spektakl o mężczyźnie chorym na cukrzycę, który zaprezentował w zeszłym tygodniu w jaworznickim MDK.

Marzył pan o aktorstwie?

Moje marzenia niekoniecznie skierowane były w stronę aktorstwa, chociaż i taka myśl też mi się w głowie pojawiła. Po maturze zdawałem na dziennikarstwo, ale po roku różnych historii, zajęć, postanowiłem zdawać do szkoły aktorskiej i dostałem się za pierwszym razem. Wykorzystałem szansę, a może talent, w odpowiednim czasie.

Jest pan kojarzony przede wszystkim z komediami, zwłaszcza postacią Arnolda Boczka w serialu „Świat według Kiepskich”. Dobrze się pan czuje w takich rolach?

Proszę mi wierzyć, nie jest łatwo gra takie śmieszne, komediowe postacie, znacznie trudniej niż te wyzwalające emocje. Przyszło nam żyć w trudnych czasach, więc jeśli potrafię swoim talentem bawić ludzi, dać im trochę wytchnienia, to bardzo się cieszę i lubię to.

Musi pan być również radosnym i optymistycznie nastawionym człowiekiem. Bawiąc na scenie, trzeba mieć w sobie tę radość?

Różnie to bywa. Mówi się, że najsmutniejszymi ludźmi są komedianci. Ale ja jestem człowiekiem, który mimo pewnych problemów stoi po jasnej stronie życia, który widzi, że szklanka jest do połowy pełna, a nie pusta. A poza tym, dostałem taki talent, to chcę go teraz przekazać innym ludziom. Choćby przykład dzisiejszego wieczoru, kiedy używamy naszych talentów, aby nie tylko bawić, ale też przekazać coś ważnego. Ale fakt, jestem pozytywnie nastawionym człowiekiem, staram się mimo problemów zdrowotnych, uśmiechać. To zaraża. Różne są motywacje. Ja uprawiam ten zawód z miłości do ludzi.

Skąd pomysł, aby w taki sposób, na wesoło mówić o chorobie?

Mówiliśmy tu na scenie o bardzo ważnych sprawach. Przeszedłem przez gehennę, wiele pobytów w szpitalach, powikłań po chorobie. Widziałem ludzi, którzy się zmagają z chorobą, cierpią. Wpadłem na pomysł, że jako aktor, mogę przybliżyć ludziom tę chorobę, pouczyć, ale w sposób otwarty, bez jakiegoś straszenia. Założyliśmy z przyjacielem Aleksandrem Lizakiem fundację Wstańmy Razem! Aktywna Rehabilitacja. Staraliśmy się o środki z ministerstwa na zrealizowanie tego przedstawienia, bo było niebiletowane. Jeździmy z tym spektaklem też do mniejszych ośrodków, gdzie dostęp do informacji, profilaktyki jest gorszy.

Czy o takiej poważnej chorobie jak cukrzyca można mówić z dystansem?

Oczywiście, że można. Taki przekaz w lekkiej formie, niedołującej trafia do ludzi. Profesor Krzysztof Strojek, konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii, powiedział, że tym przedstawieniem bardziej edukujemy ludzi niż on w gabinec ie. Ludzie przychodzą na spektakl, pośmieją się, ale też zastanowią nad swoich zdrowiem, kondycją, a później postanowią przebadać.

A jest łatwo grać coś, co pana dotyka?

To jest właśnie dobre, ja to gram naprawdę, pokazuję prawdziwe życie. Poza tym widzowie mnie skojarzą, popatrzą, że mimo tej choroby daję radę. Poza tym fakt, że choruję na cukrzycę, pomaga mi w przekazywaniu pewnych informacji o tej chorobie, mam takie przeczucie, że ludzie bardziej mi wierzą. Gram taką postać, ale coś ludziom ważnego też przekazuję. Znany jestem z serialu telewizyjnego, to dzięki temu mogę docierać do szerszej publiczności. Jestem wiarygodny, bo to nie jest jakaś bajka, to jest kawałek mojego życia.

Dziękuję za rozmowę.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł20 pięknych lat
Następny artykuł