Czy ktoś pamięta, jak wyglądają pług, młocarnia, śrutownik?

Czasy, kiedy używano takich maszyn w rolnictwie, minęły bezpowrotnie.Zastąpiły je wielozadaniowe kombajny. Jednak wielu rolników przechowuje w swoim obejściu dawne maszyny, narzędzia, a co niektórzy przywracają je do życia. Nieopodal byczyńskich pól znajduje się gospodarstwo Jana Klimczaka, znanego jaworznickiego rolnika. Za domem na hektarowej działce zgromadził on stare maszyny rolnicze pochodzące nawet sprzed wieku.

Fot. Ewa Szpak
Pan Jan demonstruje działanie kkosiarki

Wielu rolników trzyma takie okazy z sentymentu, bo trudno im się z nimi rozstać, bo przypominają im dawne czasy. Porzucone pod płotem, w szopie, niszczeją. Klimczak skupuje co ciekawsze egzemplarze, szuka ich na złomowiskach, czasami poza granicami kraju. Poświęca sporo czasu, by tchnąć w nie drugie życie. – Wiele osób traktuje te przedmioty jako złom, a ja im przywracam dawny blask. Gdy przychodzi dziadek z wnukiem i tłumaczy mu, że pracował takimi narzędziami, gdy słyszę zachwyt albo komentarze podziwiających, czuję miód na sercu, że warto było – mówi Jan Klimczak. W garażach, pod wiatą można znaleźć naprawdę prawdziwe perełki. Podziw wzbudza ciągnik TZ-4K-14, który został odrestaurowany ze szczegółami i cieszy oko nie tylko właściciela, ale też oglądających wystawy maszyn rolniczych, na które byczynianin często się wybiera. Pod plandeką znajduje się ciągnik Metal Fach z 1954 roku, unikatowy egzemplarz, bo to była tylko jednorazowa seria i w Polsce jest ich tylko kilka sztuk. Ciągnik czeka w kolejce na remont, gospodarz chce go doprowadzić do całkowitej sprawności technicznej, wyczyścić, pomalować, uzupełnić brakujące części i wstawić do garażu. W kolejce na renowację czeka również śrutownik z lat 50., który jest jeszcze sprawny, wymaga tylko kosmetycznej naprawy, ponad stuletnia kopaczka do ziemniaków – jedno z pierwszych urządzeń mechanicznych, z przekładnią zębatą, solidnie wykonane.

Fot. Ewa Szpak
Ciągnik Metal Fach z 1954 czeka na remont

– W kolekcji mam wiele takich maszyn i narzędzi rolniczych: znacznik do sadzenia ziemniaków, pług, kosiarki, brony, kultywatory, koparka, wozy konne, 4 ciągniki zabytkowe, sieczkarnie, młocarnię sztyftówkę do ręcznych prac polowych – wylicza gospodarz. – Bardzo ucieszyłem się, kiedy znalazłem pług z lat 50. Kiedyś takim pracowałem, mam do niego sentyment, dlatego bardzo chciałem taki kupić – dodaje. Pan Jan jest szczególnie dumny z ostatniej zdobyczy, którą udało mu się nabyć na złomowisku. To kierat, bardzo stare urządzenie, które siłą mięśni zwierząt napędzało maszyny rolnicze typu sieczkarnia, młocarnia. Historia tej maszyny sięga połowy XIX wieku. Wyszła z użycia ponad 60 lat temu, ale jest solidna, mocna, nie do odtworzenia. W stodole stoją też bizony, z różnych lat, niektóre rolnik kupuje, wykorzystując tylko na części, bo każda wyremontowana maszyna musi być sprawna, a z częściami jest naj trudniej. Buszując po schowanych pod wiatą i w stodole maszynach, można trafić na bryczkę z połowy XIX wieku – odkryta, resorowana, jeszcze niedawno służyła jako powóz par młodych. Obok bryczki stoi rosyjski łazik Gaz z lat 50. Sprawny, ale wymaga przeglądu.

Fot. Ewa Szpak
W garażu stoi ponadstuletnia młockarnia

Rolnik pracuje nad renowacją tych maszyn najczęściej w zimie, kiedy prac polowych jest niewiele. Pomaga mu w tym rodzina. Kolekcjonuje stare maszyny rolnicze od 15 lat. Jeździ na zloty, nawiązał kontakty z innymi kolekcjonerami. – Robię to z miłości do starych maszyn. Cieszę się, że udało mi się uratować od zniszczenia część swojej kultury, techniki. Gdy odnawiam jakąś maszynę, to tak jakbym spisywał historię. Rdzewiałyby na złomowisku, a ja nadaję im drugie życie – wyjaśnia.