22 września w Klubie Relax zaprezentował się jeden z najbardziej rozpoznawanych stand-uperów w Polsce, Łukasz Lotek Lodkowski. Był to pierwszy występ w ramach nowego cyklu w Niedzieliskach. Już 21 października zaprezentują się kolejni lubiani stand-uperzy: Adam van Bendler i Olka Szczęśniak. Z Lotkiem rozmawialiśmy tuż przed jego występem w Jaworznie.

Ciężko znaleźć o tobie jakieś informacje w sieci. Możesz coś o sobie powiedzieć?

Jestem z Warszawy, tam się urodziłem, chodziłem do podstawówki, liceum i na studia. Pracowałem 8 lat w korporacji prawniczej. Studiowałem na Wyszyńskim i później na SGGW. Ale mam tylko absolutorium inżynierskie, nie napisałem pracy. Moja ideologia mi nie pozwalała na to, żeby przepisywać książki i mieć dzięki temu tytuł. I chyba tyle. Prowadziłem jakieś imprezy karaoke, a stand-up robię od 6 lat.

A zawodowo?

Tak, że tylko stand-up? W grudniu miną dwa lata.

Łatwo było zaienić studia inżynierskie na pracę komika?

Wiesz, ja już miałem wtedy spoko pracę.Jakiś czas robiłem i jedno i drugie, dopóki nie zobaczyłem, że ze stand-upu będę w stanie się utrzymać. Zawsze jest jakaś zagadka, znak zapytania, czy tak będzie dalej. Ale zauważyłem, że pewna regularność była utrzymana przez cały rok i wszystko szło coraz lepiej. Stwierdziłem, że taka tendencja powinna się utrzymać i dlatego podjąłem decyzję o zakończeniu pracy w korporacji.

Stand up to nurt, który staje się bardzo popularny, chociaż ze względu na swoją formę nie może być powszechny. Do przedszkoli z nim nie wejdziecie.

Zgadza się. Ale wydaje mi się, że ponieważ to jest dosyć nowa rzecz na rynku rozrywkowym w Polsce, fanów nam z roku na rok przybywa. Kolejni ludzie kończą 18 lat i stają się raczej naszymi fanami, niż kabaretowymi. Stand-up jest rozrywką stricte dla dorosłych. Kabaret jest bardziej uniwersalny, dla dzieci, dorosłych. Nie może być taki ostry. My możemy pozwolić sobie na więcej, uderzamy tylko do dorosłych i nie mamy przez to cenzury. Ludzie później już sami decydują, czy chcą nas oglądać. Scena jest na tyle różnorodna, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Sytuacje, które opowiadasz podczas występów są w jakimś stopniu prawdziwe?

U mnie większość historii jest oparta na prawdzie. Szkielet jest prawdziwy, oczywiście koloryzuję sytuacje i postaci, żeby było zabawniej. Kiedy mówię o mojej mamie, to biorę jakieś jej cechy i wyolbrzymiam do granic możliwości.

A co na to mama i bracia?

Bracia mają luz. Mama na żywo widziała mnie tylko raz, wtedy nic o niej nie było. Ale opowiadam jej, co mówię na scenie. Myślę, że nie ma z tym problemu.

Miałeś swoich idoli, kiedy zaczynałeś?

Znałem paru amerykańskich komików, ale bardziej się w to wdrożyłem później. Zacząłem szukać, sprawdzać, jak to wygląda na świecie. Teraz jest tak, że mam jakichś swoich ulubionych komików, ale to nie znaczy, że się na nich w jakiś sposób wzoruję. Uważam na przykład, że Norm Macdonald jest najzabawniejszym człowiekiem na świecie. Ale na pewno nie robię niczego podobnego do niego. Po prostu najbardziej go lubię. Cenię też Billa Burra, Louisa C.K. czy Pryora ze starszych lat.

Zauważyłem, że nie masz tendencji do „atakowania” ze sceny publiczności. Ale zdarza ci się wchodzić w jakieś interakcje?

Nie szukam ich na siłę, ale zdarzają się oczywiście. Kiedy zaczyna odzywać się ktoś z publiki, w środowisku stand-upowym taka osoba nazywa się heckler, chce nawiązać jakiś kontakt albo stać się gwiazdą wieczoru, to różnie bywa. Kiedy heckler jest niemiły, to trzeba go bardzo szybko i mocno zgasić. Kiedy jest miły, czasami wychodzą z tego bardzo zabawne sytuacje.

Zdarzyło się, że ktoś się obraził, ostentacyjnie wyszedł?

Ostatnio nie, ludzie już nie pojawiają się przypadkowo na stand-upie. Ale kiedyś zdarzyło się. Występowaliśmy na przykład z Cezarym Pazurą. Sporo starszych osób przyszło go zobaczyć, a my występowaliśmy po nim. I wtedy część wyszła. Zdarzyło mi się też kiedyś na „firmówce”, że wyszedłem na scenę i światła mnie tak oślepiały, że nie widziałem publiczności. W połowie występu usłyszałem jakieś dziecięce głosy… Powiedziałem, żeby ci, którzy przyszli z dziećmi wyszli. Ale nie wszyscy to zrobili, a to był poważny błąd, uważam.

Są tematy, których byś nie poruszył?

Póki co, są tematy, których nie poruszam, bo nie wiem, jak je ugryźć, żeby zrobić z nich coś zabawnego. Poza tym w ogóle się nie przejmuję. W moim nowym programie na pewno będzie dużo dziwnych rzeczy. Więc nie, nie ma takich tematów, których bym nie poruszył.

Żyjemy w świecie chorej poprawności politycznej, a z drugiej strony występy stand-up, które za nic mają sobie tę poprawność, biją rekordy popularności.

Jak widać ludzie tego chcą. Może właśnie ich też wkurza to, że niektóre tematy są pomijane. Tym bardziej, że my chyba nie lubimy, jak nam się coś odgórnie narzuca.

Kolejny stand up w Klubie Relax już 21 października o 19.00. Spieszcie się po bilety, jeśli chcecie zobaczyć Adama i Olkę!
https://www.facebook.com/KlubRelaxJaworzno/
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWojna ze smogiem
Następny artykułBoisko na miarę czasów