To, co dzieje się w Byczynie, to wyjątkowo śmierdząca sprawa. Aplikacja „Gdzie jest moja kupa” w przypadku tej dzielnicy jest zbędna, bo kanalizacja jest dopiero budowana, a poza tym mieszkańcy doskonale wiedzą, gdzie ich odchody trafiają. I wcale nie mamy tu na myśli jedynie muszli klozetowej.

Nasi redaktorzy już się śmieją, że jak słyszą o kupie, to ich pierwszym skojarzeniem jest Byczyna i że chyba trzeba rozkopać całą dzielnicę, by odkryć podziemny, tajemniczy świat. Świat złożony z pozostałości procesu trawienia. W lipcu i sierpniu podczas prowadzonych w dzielnicy prac zostały odkryte i usunięte nielegalne przyłącza kanalizacyjne. Sprytni mieszkańcy tworzyli różne konstrukcje odprowadzające, by ich ścieki trafiały jak najdalej od ich domów. Myśleli, że pozbywają się problemu, a jednak robili sobie jeszcze większą szkodę. – Trzeba mieć na uwadze, że to wszystko trafia do rzek bądź ziemi, i w ten sposób mieszkańcy sami siebie trują. Dlatego ze względu na troskę o środowisko a także o własne zdrowie, ścieki powinny trafiać albo do szamba i być regularnie wywożone, albo do kanalizacji – komentuje sprawę Sławomir Grucel, rzecznik prasowy MPWiK w Jaworznie.

Niedawno do naszych redaktorów zgłosił się mieszkaniec Byczyny z informacją, że mieszkańcy ul. Baranowskiego, gdzie właśnie jest budowana kanalizacja, odprowadzają swoje nieczystości tak, by te trafiały do potoku Byczynka i płynęły jak najdalej od nich. Jak poinformowała Straż Miejska w Jaworznie, zgłoszeń w tej sprawie nie było. Nasza redakcja otrzymała jednak kilka zdjęć obrazujących, że ujścia są doprowadzone do potoku oraz co nimi wypływa. To się działo naprawdę – postanowiliśmy wybrać się na miejsce i sprawdzić.

Sytuacja przy Baranowskiego to kolejny przypadek, który pozwala nam wierzyć w istnienie tajemniczego świata. Niestety, śmierdzącego. A jednocześnie zasmuca nas, że mieszkańcy myśląc, że pozbywają się problemu, tak naprawdę robią krzywdę samym sobie, doprowadzając do skażenia wody i gleby.