Pan Marcin pochodzi z Jaworzna, a konkretnie z Byczyny. Od kilku lat mieszka w Alwerni, gdzie wraz z żoną rozwija ciekawą pasję – ona uprawia egzotyczne rośliny, a on winorośl deserową. Natomiast w Jaworznie mają małą winniczkę, z odmianami przerobowymi, tak dobranymi aby znosiły niekorzystne warunki pogodowe bez ciągłej pomocy.

Pamiętacie nasz artykuł o bananowcach na Wilkoszynie i Pechniku? To właśnie dzięki niemu odkryliśmy kolejną osobę z ciekawą pasją – pan Marcin wstawił w komentarzu zdjęcie swoich upraw, a po wejściu na jego profil odkryliśmy, że posiada on winnicę. Swoją pasję rozwija w czasie wolnym od ok. 10 lat. Największe uprawy, pielęgnowane wraz z żoną, posiada pod Alwernią, jednak w Jaworznie jest mała winniczka. Tutejsze odmiany dobrał tak, by doskonale radziły sobie w naszym klimacie bez ciągłej pomocy. A po zbiorach wytwarza własne wino, jednak w niewielkiej ilości, przede wszystkim w celach degustacyjnych i sprawdzających odmianę.

– Oczywiście z tak małej ilości krzewów oraz zróżnicowanej odmianowo, wino wytwarzam w ilościach kilku litrów na rok aby sprawdzić przydatność danej odmiany.
Więc na pewno nie nazwałbym się winiarzem… Może gdybym miał dobrą ciepłą lokalizacje i wolny czas…. Moim głównym kierunkiem zainteresowań są odmiany deserowe, czyli takie które „zjada się” najpierw oczami ale nie nadają się na wino z uwagi na niskie kwasy i/lub
niski cukier, mała ilość soku itp. W kolekcji posiadam stale ponad 170 odmian i część z nich nie spełniających oczekiwań jest wymieniana na nowe obiecujące odmiany – mówi Pan Marcin.

Ten rok niestety nie jest najlepszy, by pan Marcin mógł pochwalić się swoimi uprawami – najpierw mroźna zima uszkodziła część krzewów, a tunel foliowy został zatopiony przez powódź pod koniec maja. W tym roku zaowocowało jedynie 20 proc. plonu. Powódź uszkodziła również bananowca wyrywając go z gruntu, ale na szczęście…odbudował się.

Zbiory z winnic pana Marcina są imponujące, jak na panujący u nas klimat. Może to znak, że warto pomyśleć nad stworzeniem winnicy miejskiej? Ze zbiorów moglibyśmy robić wino, które byłoby pamiątką z naszego miasta. Co Wy na to?