Obiecywałem jakiś czas temu, że nie będę odpowiadał felietonowo na zaczepki Franciszka Matysika, redaktora Co Tydzień, ale obiecywałem prywatnie. Od ponad tygodnia jestem redaktorem naczelnym portalu jaworzno.PL i facebookowego fanpage jaworznoPL.

W nowej roli jestem nawet do tego zobowiązany by pisać. Tym bardziej, że stałem się obiektem jego ataku i żenujących supozycji.

Oto więc mój pierwszy felieton w nowej roli. Felieton jest formą komentarza, dlatego będą one wyraźnie oddzielone od tekstów redakcyjnych. Zapraszam do lektury.

Stęchły duch PZPR-u unosi się między miejską opozycją spod znaku lokalnej PO i ich prasowymi organami – pamiętacie może co to była nomenklatura? Większość z Was nie miało szansy zaznać tego na własnej skórze. To był system zatrudniania ludzi według partyjnych legitymacji. W PRL każdy partyjny dureń mógł liczyć na stanowisko za samą przynależność. Nawet było takie powiedzenie – dobry fachowiec, ale bezpartyjny.

Mamy w naszym mieście długi okres – w sumie kilkanaście lat – gdzie nikt nikogo przy przyjmowaniu do roboty o przynależność partyjną nie pyta. Dyrektorem mógł być postkomuch, prezesem facet z zielonym listkiem w klapie, zastępcą liberał, naczelnikiem platformiarz i pogrobowiec Unii Wolności, komendantem chadek, szefem instytucji skrajny prawak, a jego zastępcą lewak albo nawet libertyn. Sprzątaczki i stróże nocni nie musiały zapisywać się do partii jak to było za poprzedniego prezydenta Jaworzna. Póki dobrze pracowali ich poglądy nie miały żadnego znaczenia. Nikt ich za ich publiczne prezentowanie nie potępiał ani nie straszył. Ani się poglądom nie dziwił.

Chyba wraca stare. Jacyś partyjni aparatczycy oczekują dyscyplinowania ludzi za prywatne prezentowanie swoich poglądów. Jacyś faceci, co zapisali się do partii jak do agencji wysokopłatnej pracy i dbają jedynie o swoje synekury z terminem przydatności do najbliższych przegranych wyborów robią sobie publiczne kpiny ze społecznego zaangażowania ludzi o innych poglądach.

Źle to wygląda. Wydawało się, że udało się w Jaworznie przezwyciężyć ogólnopolski trend do etykietowania ludzi, dzielenia na wrogie plemiona i zatrzymać powolny powrót partyjnych nomenklatur. Niestety, są wśród nas ludzie udający cywilizowanych europejczyków, opasani unijnymi flagami, którzy w środku są po prostu zgniłymi totalitarystami. Brzydki ten smród…

Tomasz Tosza, redaktor naczelny jaworznoPL

Autor jest politologiem o specjalizacji samorządowej, jest zastępcą dyrektora zarządu dróg odpowiadający za utrzymanie Rynku i innych przestrzeni publicznych. W latach 1994-2003 był dziennikarzem Gazety Wyborczej, od 1997 roku w Dziale Reportażu GW. Otrzymał tytuł Reportera Roku 2000 w plebiscycie czytelników GW i słuchaczy radiowej trójki za reportaż o wyzysku w wielkich sieciach handlowych. Otrzymał nagrodę specjalną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za cykl reportaży, które pomogły skazać milicjantów, którzy zabili górników w kopalni Wujek w pierwszych dniach stanu wojennego. Za reportaż „Wtyczka” opisujący tę historię otrzymał nominację do dziennikarskiej nagrody Grand Press za reportaż śledczy. W UM Jaworzno zajmował się projektami unijnymi. Był m.in. kierownikiem projektu przebudowy DK79 oraz jaworznickiego Rynku.