Każdego roku coraz więcej par małżeńskich decyduje się na definitywne rozstanie.

Rozwody przestały być domeną celebrytów, a stały się niemal powszechne. Na dodatek spada liczba par, które w ogóle decydują się na małżeństwo. Demografowie biją na alarm, bo młodzi ludzie coraz później decydują się też na dzieci i mają ich mniej.

Jeśli chodzi o liczbę rozwodów, Jaworzno niestety nie jest wyjątkowe. W naszym mieście również coraz więcej małżeństw się rozpada. W ubiegłym roku na ślubnym kobiercu stanęło 380 par. W tym czasie rozwód orzeczono w 219 przypadkach. Trudno mówić o pozytywnych tendencjach. – Te dane utrzymują się mniej więcej na podobnym poziomie. Nie ma dużych różnic, jeśli chodzi o ostatnie lata – mówi Aleksandra Talowska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Jaworznie.

Statystyki potwierdzają, że rewolucji rzeczywiście nie ma, ale liczba rozwodów choć powoli, to jednak systematycznie rośnie, a liczba zawieranych małżeństw spada, choć też nie gwałtownie. Eksperci tłumaczą, że za ten spadek w jakimś stopniu odpowiada fakt, że na rynek usług ślubnych wchodzi pokolenie niżu demograficznego. Rosnącą liczbę rozwodów samą demografią wytłumaczyć już trudno.

Na pewno w ostatnich latach daje się zaobserwować większe społeczne przyzwolenie na rozwód. Dziś coraz częściej nie jest to już odbierane w kategoriach wielkiej życiowej porażki czy rodzinnego dramatu. Rozwód staje się po prostu zakończeniem pewnego etapu w życiu – przyznaje Katarzyna Kotulska, która pracuje jako terapeutka z parami małżeńskimi.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że rozwodem najbardziej zagrożone są pary z krótkim stażem. Częściej na definitywne zakończenie związku małżeńskiego decydują się też pary, które nie mają dzieci. – Niezmiennie w ponad 2/3 przypadków powództwo o rozwód wnosi kobieta. Natomiast orzeczenie rozwodu z winy żony następuje w ponad 3 procentach przypadków. Wina męża orzekana jest w 18 proc. rozwodów. Przeważnie jednak sąd nie orzeka winy. Tak dzieje się w około 74 proc. rozwodów – podaje GUS.

Przyczyny rozwodów bywają różne. Najczęściej mówi się o różnicy charakterów. Na drugim miejscu podawana jest zdrada. Często przyczyną rozstań są choroby, w tym alkoholizm i bezpłodność. Specjaliści przekonują, że wielu rozwodów dałoby się uniknąć, gdyby młodzi ludzie jeszcze przed decyzją o ślubie więcej ze sobą rozmawiali.

Stan zakochania dość szybko mija i trzeba mierzyć się z szarą codziennością. Wtedy na jaw wychodzą różnice w naszych oczekiwaniach czy potrzebach. Bardzo często przed ślubem ludzie nie dyskutowali ze sobą o tym, jak widzą wspólne życie, gdy na świat przyjdą dzieci, a często te oczekiwania mają bardzo różne i trudno je pogodzić. To wbrew pozorom bardzo ważne sprawy i warto o nich zawczasu porozmawiać – tłumaczy Katarzyna Kotulska.

Na pocieszenie pozostaje świadomość, że jeśli już w małżeństwie pojawią się kłopoty, ale oboje partnerzy deklarują, że wspólne życie jest dla nich ważne i chcą pracować nad wzajemnymi relacjami, to często małżeństwo da się uratować.

Chęć pracy nad tymi relacjami jest bardzo ważna. W każdym małżeństwie zdarzają się lepsze i gorsze dni. To zupełnie normalne. Z moich doświadczeń wynika, że małżonkowie, którzy naprawdę chcą pracować nad swoim związkiem, mimo przejściowych trudności, jednak często wychodzą na prostą – mówi Katarzyna Kotulska.

Z danych GUS wynika, że w ostatnich latach rozpada się w Polsce ponad 200 tysięcy małżeństw rocznie, w tym około 30 proc. w wyniku rozwodu, a pozostałe prawie 70 proc. w wyniku śmierci współmałżonka. Tymczasem w latach 90. oraz na początku bieżącego stulecia proporcje te wynosiły: niespełna 20 do ponad 80. Od kilkunastu lat w naszym kraju notuje się ok. 65 tys. rozwodów rocznie. W roku 2015 rozwiodło się 67 tysięcy par. W 2013 roku rozwodów orzeczono około 66 tysięcy, to jest aż o 24 tysiące więcej niż w 1990 roku! To oznacza, że w ostatnich latach na każde 10 tys. istniejących małżeństw 73 zostały rozwiązane orzeczeniem sądu, podczas gdy na początku lat dziewięćdziesiątych było ich niespełna 50.

Grażyna Dębała