maginot_line_1944

Jeśli nie ma o czym pisać, to najlepiej o pogodzie. I o świętach.

Ludzie są teraz tacy mili i empatyczni, każdy życzy w sklepie Wesołych Świąt. Ciekawe, czy po świętach ten klimat się utrzyma. Ja wątpię.

Święta za pasem. Jak ten rok minął, to nie mam bladego pojęcia. Od felietonu do felietonu tygodnie śmigają jak szalone. Z jednej strony dobrze, bo człowiek nie gnuśnieje przed telewizorem, z drugiej strony jakoś włosów siwych przybywa na głowie w coraz szybszym tempie…

Kilka dni temu walnęło niespodziewanie śniegiem, bo kto by się spodziewał, że w grudniu tak się właśnie stanie. Oczywiście, jak statystyczny Polak, ponarzekałem na stan dróg, nie zwracając uwagi, że opony w samochodzie założone dalej letnie, ale mój mechanik ulitował się i przyjął mnie poza kolejnością. Całe szczęście, bo ledwo dojechałem, udowadniając, że poślizg na ręcznym to jeszcze nie drifting. Przez chwilę poczułem się jak właściciel BMW z lat minionych, ostatnio gdzieś czytałem, że w listopadzie właściciele takich pojazdów urządzili sobie zawody w drifcie na… Zakopiance! Co ciekawe, pod artykułem na jednym z czołowych portali internetowych komentarze w 90% pochwalne, że impreza świetnie wypaliła i chłopaki się popisali. Trochę mi ręce opadły, ale już chyba nic nie jest w stanie mnie zdziwić zbyt mocno…

Wracając do zimy: od razu na nieprzyjaznych miastu portalach pojawiły się komentarze, że ślisko i drogi nieodśnieżone. Hm… no jak pada śnieg, to ciężko odśnieżyć w jednej chwili miasto tak rozległe jak Jaworzno. Tym bardziej, że opady ciągłe zaraz zasypują efekty. Ja nie odczułem, aby było tak tragicznie, jak niektórzy twierdzili, zresztą w Rynku przez dwie godziny pług przejechał chyba ze 4 razy, nie wspominając o panach odśnieżających sam plac i chodniki. Z tym odśnieżaniem to mam ubaw od kilku lat. Zwróciliście uwagę, że po intensywnych opadach śniegu, właściciele posesji zaczynają robić głupie rzeczy? Na przykład osoby, które odśnieżają chodniki przed domami, wrzucają śnieg na drogę lub, co gorsza, tworzą na asfalcie swoiste fortyfikacje i hałdy. Wygląda to imponująco, niczym jakiś Wielki Mur Chiński albo Linia Maginota. I oczywiście nie ma to najmniejszego sensu, bo zmniejsza ten proceder możliwość przejazdu i mijania się na węższej drodze, a samochody oraz pług i tak zgarniają z powrotem śnieg na chodnik. W pewnej dzielnicy niedaleko centrum, tylko jeden mieszkaniec, uważany za wioskowego głupka, wrzucał śnieg inaczej – na swój płot i posesję. Przechodził niedaleko sąsiad filozof i pyta: Co ty Jasiek robisz? Czego na drogę nie wrzucasz tylko na własny płot, nie żal ci ogrodzenia? Na co Jasiek tylko się uśmiechnął i dalej odgarniał po swojemu, bo wiedział, że i tak płot mokry i tak. Nic mu nie będzie, bo bardziej już mokry być nie mógł. Jasiek zgarnął śnieg raz a dobrze, a filozof emeryt robił to codziennie. I kto był wioskowym głupkiem?

Z innej beczki: obserwuję nasz jaworznicki „rynek artystyczny” i nadziwić się nie mogę, jak wielu utalentowanych ludzi mieszka w naszym mieście. A później włączam telewizor (w zasadzie to nie włączam, bo z zasady unikam, ale gdzieś tam udaje mi się mieć czasem przypadkowy kontakt) i zastanawiam się, jak takie programy i aktorskie miernoty, jakie tam występują, mogły się przebić? Kosmos jakiś!

Ale, aby odejść od bylejakości od spraw negatywnych, a przy przy naszych miejskich artystach zostać: macie już pomysł na prezent świąteczny? Jeżeli nie, to proponuję płytę Beaty Banasik, kryjącej się pod pseudonimem Bea B. Od kilku dni mam przyjemność słuchać tego wydawnictwa i cieszę się każdym dźwiękiem, płynącym z głośników. Są proste, ale mądre teksty, są emocje i ekspresja, jest warsztat wokalny i muzyczny. I cała masa talentu i włożonej pracy oraz serca. Nasza jaworznicka artystka w lutym prawdopodobnie wystąpi w naszym mieście, a już dziś można zamówić jej debiutancką płytę pod adresem:
beata.banasik89@gmail.com – naprawdę warto. Próbki znajdziecie w internecie, na YouTube, łatwo odszukać po nazwisku i pseudonimie. Jeszcze zdąży dojść do świąt, a pewnie i autograf artystka złoży osobiście, jeśli się poprosi. 🙂 Raingod