article_41064_zielone-swiatki-dzis-sklepy-sa-zamkniete_1Jesień, jesień… Listopad dopadł i łatwo nie jest. Zimno, paskudnie, wyjść się nie chce. Jak to napisał Gałczyński: myszy, deszcz i Polska. 

W poprzedni weekend zjechały do miasta food-trucki. Było drogo jak diabli i ciasno jak jasny pieron. Trochę nielogiczne było ustawienie tego wszystkiego na tak małej powierzchni, ale że pogoda jesienna, co zrobić, dobre i to. Ludzi głodnych mamy w mieście wielu, więc właściciele budek na kółkach zacierali ręce, na pewno weekend uważali za udany. Byłem, spróbowałem, dochodzę do wniosku, że w mieście można zjeść taniej, więcej  i smaczniej. Ale cóż – moda jest modą… sam padłem jej ofiarą 🙂

Na szczęście już po Święcie Zmarłych. Pogoda pięknie dopisała i pokaz mody z futrami w roli głównej musiał zostać odwołany. Na grobach tysiące zniczy, smog uniósł się nad cmentarzami. Koleżanka skomentowała rodzinne „wyjście na groby” jako szachy cmentarne. Pod batutą mamy musiała przekładać znicze, to kawałek, niczym pionkiem, to trochę bardziej finezyjnie, ruchami konika szachowego. Ale jakoś w końcu udało się osiągnąć pełne feng shui i seniorka rodziny została ukontentowana.

Jak zawsze przed cmentarzami wiele stoisk ze zniczami, kwiatami oraz… obwarzankami. Przysmak to regionalny, krakowski, czyli według wszelkich prawideł nasz, jaworznicki. Milusińscy, marudzący, że trzeba było wstać sprzed telewizora i iść na spacer, otrzymywali od rodzica obwarzanek i można było spokojnie odwiedzać groby, gdy malec mamlał twardą skórkę. Nasz PKM udostępnił przejazdy za darmo, cenna to inicjatywa, chętnie wykorzystana została przez mieszkańców. Sklepy pozamykane, co przełożyło się na ilość osób spacerujących po centrum, na Rynek zabłąkała się nawet młodzież, pozbawiona przestrzeni galerii handlowej. Cuda! Sklep spożywczy w centrum przeżywał prawdziwe oblężenie. Dzień bez zakupów dniem straconym.

Za to przed 1 listopada, w poniedziałek w sklepach wielkopowierzchniowych działy się sceny dantejskie, wszystkie kasy czynne, a koszyki naładowane jak przed Bożym Narodzeniem. Cud, że nikt nie zginął! Swoją drogą, jeśli zostaną wprowadzone obostrzenia dotyczące handlu w niedzielę, społeczeństwo nam zupełnie oszaleje. Zakupy w sobotę będą inspiracją do odtworzenia bitwy pod Grunwaldem, zakup mięsiwa na niedzielny obiad  traktowane jak trofeum na polowaniu, a dopadnięcie zaraz po otwarciu sklepu artykułu promocyjnego jak konkurencja dla Wielkiej Pardubickiej. Jeżeli nie wiecie,  o czym piszę, polecam czwartkowe zakupy w Lidlu o godzinie 8 rano. Raz, zapominając jaki to dzień, podjechałem nieopatrznie po śniadanie, w drodze do pracy. Podejrzenia, że robię źle, nabrałem w momencie parkowania, pomimo że była godzina 7.55, przed wejściem tłoczyła się już pokaźna grupa emerytów – społeczników, gotowych do walki. W momencie otwarcia drzwi, został dokonany zmasowany atak, z biegiem przez płotki włącznie. A celem był promocyjny… mop! Tak, proszę państwa, mop, taki do mycia podłóg. Tak na marginesie, proszę wyobrazić sobie tę scenę, i  że w miejscu, gdzie miały być artykuły promocyjne, siedzi komisja lekarska z ZUS-u. Ekipa biegnąca, która już na wstępie odrzuciła kule i laski, dobiega i zamiast mopa, dostaje… zmianę grupy inwalidzkiej. Hmm… scena jak z angielskich komedii.

W poniedziałek w Ameryce obchodzono Halloween. Szeroko i negatywnie komentowane święto upiorów, to akurat na naszym, polskim gruncie okazja do imprezy, nie sądzę, aby ktoś do tego dorabiał większą ideologię. I nikomu nie przeszkadza 1 listopada kulturalnie i grzecznie iść na groby i zapalić znicz, wspominając rodzinę czy przyjaciół, którzy odeszli. Nie wiem, po co to wielkie halo. Jak mnie nie pasują jakieś walentynki czy inne święta, to nie obchodzę i już, mamy czasy, gdy komercja jest wszechobecna, co nikomu nie zabrania obchodzenia słowiańskich „dziadów”. Na szczęście za niedługi czas święta Bożego Narodzenia i na stołach, i w telewizorze będzie królowała amerykańska coca-cola, używana najczęściej do przepijania trunków procentowych, czystych, jak najbardziej krajowych i akcyzowanych. I już nikt nie będzie narzekał na wpływ kultury zachodu na nasze życie. Co najwyżej na politykę, rosnące ceny masła i politykę 500+. Wesołych Świąt.

Raingod