14639650_10209348285202917_8595264260135358692_nMotto specjalistów od reklamy jest takie: Promocja ma na celu taki sposób sprzedaży, abyś za pół darmo kupił coś, czego normalnie za darmo byś nie chciał. I dużo w tym prawdy.

Któż z nas nie wpadł w szpony promocji! Przychodzisz do sklepu tylko po jedną rzecz, a wychodzisz obładowany niczym pociąg w Indiach. Jesteśmy od kilkunastu lat społeczeństwem konsumpcyjnym, a mam wrażenie, że dalej nie nacieszyliśmy się pełnymi półkami, po latach kryzysu, który przecież minął dobre 30 lat temu. Widać to szczególnie w okolicy świąt, szczególnie tych jednodniowych, gdzie koszyki w sklepach pękają od nadmiaru rzeczy niepotrzebnych i bez sensu kupionych, tak jakby miało nas odwiedzić stado dawno niewidzianych krewnych. A jeśli do tego market zrobi promocję na maskotki w rozliczeniu za punkty – to już czyste szaleństwo! W zeszłym roku duża sieć handlowa dawała za sześciokrotne zakupy po 50 zł książkę kucharską. Wydawnictwa było ponad milion egzemplarzy, zabrakło wiele dni przed świętami. Każdy wydał minimum 600 zł, a byli przecież jeszcze klienci, którzy wydawali jednorazowo mniej lub mieścili się między kwotami, za co nie dostawali naklejek. Byli też tacy, którzy mieli to głębokim poważaniu. W każdym razie sieć w ciągu kilku dni promocji skasowała 600 milionów złotych, a nieoficjalnie prawie miliard. Nieźle, prawda? A to tylko jedna z wielu sieci handlowych. Ciekaw jestem, ile z osób, które otrzymały książkę kucharską, skorzystały z niej 🙂

Kupowanie to przede wszystkim specjalność kobieca, my faceci robimy to  w prosty sposób: jeżeli potrzebujemy spodnie, wchodzimy do sklepu, kupujemy spodnie i wychodzimy. Maksimum 15 minut z przymiarką. U kobiet to skomplikowany proces. Zazwyczaj wracają do domu bez zaplanowanych zakupów, ale za to z dwiema sukienkami, jedną parą bucików (och, misiu, taka była promocja!) oraz trzydziestoma rodzajami kremów, szminek i innych przedmiotów niewiadomego zastosowania. I trwa to jakieś 8 godzin. O ile jeszcze pani na zakupy idzie sama albo z przyjaciółką, to pół biedy. Gorzej, gdy ciągnie za sobą nieszczęsnego partnera, który ze zgrozą obserwuje manewry swej lubej, przy których lądowanie aliantów na plażach Normandii to zwykła popierdóła. Znacie ten widok, kiedy przed sklepami stoją przywiązane psy, czekające na właścicieli? To zwróćcie uwagę na znane sklepy odzieżowe w galeriach i wejścia przed nimi, są oblepione czekającymi facetami, którzy niewidzącymi oczami rozglądają się wokoło, przytłoczeni wrogim środowiskiem. Obawiam się, że po wyjściu niejeden nadaje się już tylko do uśpienia…

Kupowanie hurtowe to też nie nowość. Jak coś jest w lepszej cenie, to trzeba kupić więcej. Kiedyś usłyszałem anegdotę, jak do Warszawy na targ przyjechał chłop ze wsi, aby sprzedawać kapustę. Zrobił tabliczkę promocyjną: 1 kapusta – 3 zł, 3 kapusty – 10 zł. Przyszedł więc warszawiak, popatrzył na tablicę, podrapał się po głowie i kupił jedną. Po zakupie ustawił się na końcu kolejki i kupił drugą, po czym wszystko powtórzył trzeci raz i zaczął się naśmiewać ze sprzedawcy: – Ale cię zrobiłem, kupiłem 3 kapusty i zapłaciłem 9 a nie 10 złotych! – na co wieśniak uśmiechnął się lekko i odparł
A ja sprzedałem właśnie 3 kapusty… Tak więc mądrego kupca nie przechytrzysz, a w marketach pracują nad tym zagadnieniem całe sztaby specjalistów. Ale wróćmy do zakupów, robionych przez nasze panie.

Znajomy informatyk opowiadał kiedyś, że zgłosiła się do niego kobieta z laptopem do przeinstalowania, miała jakiś problem z systemem, zamulał, nie chciało się nic otworzyć. Przyczyna okazała się banalna – dysk był zapełniony, a winne temu były pliki graficzne, tymczasowe, związane z przeglądanymi stronami zakupowymi, modowymi i aukcjami, było ich kilkadziesiąt tysięcy. Informatyk naprawił sprawę, czyszcząc dysk. Jakie było jego zdziwienie, kiedy ta pani przyszła miesiąc później z reklamacją, że nic znowu nie działa. I znowu na dysku pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy nowych zdjęć, takich jak poprzednio. Informatyk doradził wymianę dysku na większy, zainstalował kilkanaście razy pojemniejszy – ciekawe na jak długo wystarczy. I ciekawe, jakie ta pani ma życie osobiste…

Wkrótce wysypią się ponownie promocje świąteczne. I pewnie znowy wpadniemy w podobną pułapkę zakupową, bo taka nasza natura. Boleję nad tym wraz z moim portfelem… Raingod