Igor, rodzice i część pucharów
Igor, rodzice i część pucharów

Ogromnym sukcesem dla niespełna ośmioletniego Igora Musiała zakończyły się rozegrane w sierpniu w Koszalinie Mistrzostwa Polski w Szachach Błyskawicznych. Zawodnik klubu szachowego Miejskiego Centrum Kultury i Sportu w Jaworznie został mistrzem Polski juniorów do lat 8. Udało się to naszemu mistrzowi po niespełna półtora roku ćwiczeń!

Igor zaczynał przygodę z szachami, jak to często bywa, u boku swojego dziadka. Kiedy jednak okazało się, że kilkuletni chłopak ogrywa swojego pierwszego mistrza, rodzice Igora postanowili poszukać w Jaworznie miejsca, w którym mógłby nauczyć się grać od profesjonalistów.

W marcu 2015 roku trafiliśmy do MCKiS – wspomina Barbara Musiał, mama Igora. – Zaczęło się w ferie. Igor chodził na zajęcia do Młodzieżowego Domu Kultury, ale tam była grupa całkiem początkujących chłopców. Trener zasugerował, żeby poszukać zajęć dla dzieciaków już w jakimś stopniu potrafiących grać – opowiada.

Tak Igor trafił do Jana Karwety, instruktora MCKiS. Przetestował on umiejętności i zdolności chłopca, dał mu przeróżne zadania do wykonania, z większością Igor poradził sobie świetnie. – Pamiętam, że płakałem, bo nie potrafiłem zrobić jednego polecenia – przypomina sobie, już z uśmiechem, chłopiec. To był pewnie pierwszy poważny test, który musiał „zdać”, więc i emocje sięgały wtedy zenitu. Od tego czasu Igor rozegrał setki, jeśli nie tysiące partii szachów, więc nawet najważniejsze turnieje nie są teraz dla niego tak bardzo stresujące. Wpływ na to ma również atmosfera, jaka panuje na zawodach. – Wszyscy znają się bardzo dobrze – mówi Piotr Musiał, tata Igora. – Kiedy tylko mają przerwę w rozgrywkach, biegną grać w piłkę nożną. Dlatego dla syna najważniejsze jest, żeby na turniej szachowy zabrać ze sobą… futbolówkę – śmieje się ojciec chłopca. Poza tym dla młodych zawodników ewidentnie najważniejsza jest radość związana z grą. – Często jest tak, że Igor nawet niespecjalnie wie, jaki turniej wygrał. Grunt, że grał, wygrał i otrzymał puchar albo medal – twierdzi Piotr Musiał.

Nagrody na dziecięcych zawodach raczej nie są specjalnie atrakcyjne. O finansowych właściwie nie ma mowy. Z reguły można sobie wybrać spośród kilku sportowych „fantów”, więc w pokoju Igora w wielkiej siatce znaleźć można mnóstwo piłek nożnych (i drugie tyle na podwórku). Oprócz tego uwagę zwraca duży worek kickbokserski wiszący przy wejściu i, rzecz jasna, ogromna ilość pucharów i medali przywiezionych z turniejów szachowych i nie tylko. Chłopiec otrzymywał też statuetki dla najlepszego sportowca w szkole czy za jaworznickie sportowe odkrycie roku. Ze wszystkich oczywiście jest bardzo dumny. Problem w tym, że na półkach zaczyna mu brakować miejsca, więc pan Piotr już zastanawia się już nad możliwymi rozwiązaniami, bo trofeów zapewne będzie przybywać

Igor to z pewnością wrodzony talent szachowy – mowi Jolanta Guzik, instruktorka MCKiS. – Ale jest to również ogromna zasługa rodziców, którzy bardzo dbają o to, żeby chłopiec ćwiczył i zabierają go naprawdę często na turnieje
– zaznacza. Państwo Musiałowie jeżdżą z synem na śląskie i małopolskie zawody właściwie co weekend, bo mniejszej rangi imprezy odbywają się z taką częstotliwością. – To bardzo ważne, żeby dziecko jak najszybciej nauczyło się obycia na takich turniejach
mówi ojciec Igora. – Oprócz tego, że chłopcy bardzo lubią się spotykać podczas wszelkich szachowych imprez, oswajają się z zasadami, którymi zawody się rządzą. Sędzia nie przychodzi z informacjami czy po wyjaśnienia do rodziców, tylko do zawodnika – zaznacza tata chłopca. – To z pewnością uczy dużej samodzielności, co jest już wartością dodaną. No i w szkole Igor świetnie radzi sobie z matematyką, co też ma związek z grą w szachy – dodaje pani Barbara.

Dawid Litka