0adb2d1bede03074ebdd6f7178fa438eRzucanie palenia jest banalnie proste, robiłem to setki razy.
A tak poważnie to tylko dwa. Pierwszy raz wytrzymałem dwa lata, pomyślałem wtedy, że jak jednego zapalę to będzie fajnie. Otóż nie było.
Pomyślałem, że nie lubię smrodu papierochów i rzuciłem. Tym razem z własnej woli, bo pierwszy raz pod naciskiem, a to się nie liczy. Mam nadzieję, że teraz wytrwam. Jestem ciekaw, jaka jest tendencja, czy wzrostowa czy spadkowa w kwestii palenia, bo statystyk nigdzie nie mogłem znaleźć, pewnie są utajnione przez umowę między koncernami tytoniowymi, a polskim rządem. Niczym umowa o autostradzie A4 ze Stalexportem.
Są dwa rodzaje nałogowych palaczy – jedni wstydzą się swojego nałogu i starają jak najbardziej ukryć, nie paląc w domu czy w ogóle w pomieszczeniach zamkniętych, zawsze mają przy sobie gumę miętową lub cukierka, często myją ręce, aby nie było widać pożółkłych skórek na palcach. Drudzy, to otwarci na doznania smakosze tytoniu, zionący z paszczy i z ciuchów smrodem tak wielkim, że zastanawiasz się, gdzie jest pożar podkładów kolejowych. Co ciekawe, nie dotyczy to klasycznego pana Bolka, który ślęczy przed telewizorem w ubabranej koszulce na ramiączkach (model: „biję żonę”), cierpiąc na kciuczycę (przełączanie 200 kanałów bezwiednie, nie zatrzymując się na żadnym dłużej niż 15 sekund), ale też wypacykowane dziewczęta. Wiele razy zdarzyło mi się widzieć blond „piękność” z kiepem w dziobie, sterującą bolidem czterokołowym na literę B, wyglądającą tym samym niczym podrzędny żul pochodzący z okolic katowickiego Zawodzia. Taka osoba wsiada do pojazdu, pierwsze odpala dymiącego bolca i dopiero rozpoczyna podróż, w momencie wysiadania, zakiśnięte ubrania i rozpaćkany od dymu makijaż jest taki, jakby sama przed chwilą zakończyła rekultywację Hałdy na Piłsudskim, ze złożami radioaktywnymi włącznie.
Nie wiem, czemu nie wolno rozmawiać przez telefon za kółkiem, a wolno palić. W moim odczuciu palenie jest większym zagrożeniem, papieros może w każdej chwili wpaść na siedzenie, poparzyć, wypalić dziurę, spowodować pożar, wszcząć panikę w momencie upadku, że już o smrodzie nie wspomnę. W ogóle ja mam wiele pomysłów na rozwiązanie drażliwych kwestii prawnych. Takie wprowadzenie polskiego ISO (jakoś to będzie) zdecydowanie może poprawić funkcjonowanie państwa polskiego, więc chyba wystartuję w najbliższych wyborach do parlamentu. Na ten przykład – ustawa antyaborcyjna. W chwili obecnej skrajne organizacje chcą jej zaostrzenia, te liberalne – złagodzenia, a ja mam coś, co wszystkich pogodzi. Całkowicie, raz na zawsze rozwiążę kwestie moralne, lekarskie, prawne. Otóż: ZALEGALIZOWAĆ w 100%, pod jednym drobnym warunkiem: tylko w państwowych ośrodkach, przy pełnej refundacji ze strony NFZ. Wykluczyć całkowicie gabinety prywatne, dokonywać tylko oficjalnie w placówkach szpitalnych, w warunkach najwyższej higieny. Czas oczekiwania na zabieg: minimum 2 lata. Można?
Igrzyska w RIO za nami, w niektórych chwilach miałem wrażenie, że wróciłem do czasów, gdy występowały zawodniczki byłej NRD – jakby nie było kuźni olimpijskich niewiast, o dość… kwadratowych szczękach. W tym roku nasza biegaczka zasugerowała, że powinny być przeprowadzane badania na ilość testosteronu w organizmie, na co jej przeciwniczka, nie przerywając golenia brody, odrzekła, że chyba zwariowała i pewnie ma „te dni”, bo się czepia i to zupełnie bezzasadnie. Hm…
A tak generalnie to nuda. Rozmawiałem z koleżanką z dzielnicy, pytam: Coś się dzieje u nas, o czym można napisać? Odparła że nic, że spokój i że nawet chłopaki pijące piwko na skrzyżowaniu, pozapładniali swoje wybranki i zniknęli bo pracę poznajdowali wszyscy (po raz pierwszy, trzydziestolatkowie). Nic się nie dzieje. Ale cóż, drążę temat, bo o czymś felieton trzeba napisać: Jeździsz autobusem do pracy, więc pewnie coś tam sąsiadki na przystanku plotkują? – No coś ty – odparła – Rano na przystanku rozmowa wygląda tak: dzień dobry, dzień dobry, ładna pogoda, no ładna, ale będą burze, no będą, a dobrze, że poleje, bo sucho, oj tak, sucho i podjeżdża 303. Każdy myk na krzesełko i tematy na dziś się wyczerpały. Może jutro sypnie śniegiem w środku lata, to będzie o czym gadać… 

Raingod