1 FOT. MATERIAŁY UMDroga Pojednania, wyjątkowa wyprawa mieszkańców Wspólnoty Betlejem do Lisieux we Francji odbija się coraz szerszym echem. Pielgrzymi wyruszyli z jaworznickiego Rynku 21 sierpnia późnym wieczorem.

Pierwszą część trasy pokonali w nocy i ok. godziny czwartej zatrzymali się za Bytomiem. Po kilkugodzinnym odpoczynku i krótkim śnie, pojechali w kierunku Strzelec Opolskich, gdzie przy DK 88, w starych popegeerowskich zabudowaniach swoją siedzibę ma Stowarzyszenie Pomocy Wzajemnej Barka.

2 FOT. MATERIAŁY UMPożegnanie

Jedziecie w imię przebaczenia, miłości wolności i pokoju – mówił z ekranu w niedzielny wieczór David Lynch, reżyser „Prostej historii”, który w niespełna dwuminutowym nagraniu pozdrowił pątników, życzył im powodzenia i podkreślił wagę czekającej ich podróży. – Liczę, że skontaktuję się z wami, kiedy dotrzecie do Paryża – zapewnił.

Traktorki z przypiętymi do nich barwnymi przyczepkami stały w niedzielę na Rynku od 11.00. W międzyczasie spadł dość srogi deszcz, więc zaplanowaną na wieczór projekcję „Prostej historii” przeniesiono do Miejskiej Biblioteki Publicznej. Główna sala książnicy ledwo pomieściła zebranych. Przed pokazem kilka słów powiedział również prezydent Paweł Silbert, który kilka dni wcześniej odwiedził Betlejem.

Po seansie udało się ks. Mirosławowi Toszy zachęcić gości do pięciominutowej medytacji. – Myślę, że dzięki ks. Mirkowi ci pielgrzymi, którzy kiedyś zmierzali drogą donikąd, znaleźli sobie teraz w życiu inny cel i go realizują – mówił później prezydent. – Patrzę na to przedsięwzięcie z podziwem, bo to droga w nieznane. Bardzo im w tej drodze kibicuję – zapewnił.

Sami pątnicy zdawali się być trochę zdenerwowani. Może oprócz Jacka Baczyńskiego, który emanował spokojem. – Myślę, że wszystko w rękach Boga, a ksiądz ma z nim dobre układy, więc będzie okej – mówił. – Gdybym nie miał w głowie tego, co mam, pewnie nie podchodziłbym do wyjazdu z takim spokojem – przyznał.

3 Traktorki w Barce 020 do drukuDarek Bujalski, mechanik, spędzał ostatnie chwile przed wyjazdem z przyjaciółmi z Betlejem. Zdawało się, że bardziej przejmuje się kondycją japońskich traktorków, niż swoją. Wyruszał nie za kółkiem, lecz na rowerze. – Nie było czasu na przygotowania, o sprzęt trzeba było zadbać, nie o siebie – mówił z uśmiechem. Jeden z traktorków miał problem ze skrzynią biegów, ale Darek liczy, że „jakoś się dotoczą”. Ks. Mirek jeszcze na kilka minut przed zajęciem miejsca za kółkiem nie ukrywał, że trochę się denerwuje. – No, są emocje przed tym pierwszym etapem – mówił. – Jutro mamy postój w fajnym miejscu z warsztatem, więc w razie czego, poradzimy sobie. Wszystko będziemy testować w trasie, a nikt z nas nie ma doświadczenia w takim przedsięwzięciu – przyznał przed podróżą.

Spotkanie

Jaworzniccy pielgrzymi dotarli na pierwszy postój nad ranem. Przespali się trochę i pojechali dalej. Spod Bytomia wyruszyli po 9.00. Po drodze solidnie ich przewiało, będą musieli coś na to zaradzić w kolejnych etapach podróży. – Trochę zmarzłem, ale po drodze jeden ksiądz zaprosił nas na kawę i ciastko do swojej mamy – opowiada Kazimierz. W okolicach Toszka drogę zajechał im samochód, z którego wyskoczył facet w gumowcach i roboczym ubraniu. Stwierdził, że słyszał o nich w radiu. Zaprosił do domu. Okazało się, że to wikariusz z Zabrza. Przyjechał do mamy w odwiedziny i pomaga przy domu. Pielgrzymi przyjęli zaproszenie, a gospodarz wraz z mamą, wybrali się z nimi do Barki. 

3a Traktorki w Barce 030 do druku 2Barka

Dwa domy Stowarzyszenia Barka, niedaleko Strzelec Opolskich, zamieszkiwane są między innymi przez byłych więźniów strzeleckich zakładów karnych. – Ks. Józef Krawiec, był kapelanem więziennym i zauważył, że po wyjściu na wolność część osób nie ma gdzie się podziać – opowiada ks. Mirek. Niedaleko nas, w zaaranżowanym na zewnątrz kinie, część mieszkańców ogląda wieczorny seans „Prostej historii”. Oprócz dialogów, na podwórzu słychać dość energiczne szepty grupki mężczyzn, próbujących zdiagnozować „dolegliwości” jednego z traktorków. – W tym grzał się olej w skrzyni, a w drugim gdzieś mi woda z chłodnicy uciekała   mówi Bujalski. – Jedynie ten księdza działa bez szwanku, ale ksiądz ma chody u góry – śmieje się mechanik. – Poczekam na koniec seansu, żeby im tu nie hałasować i sprawdzę, czy pojedziemy dalej – dodaje.

Jeśli traktorki będą sprawować się dobrze, za kilka dni przekroczą czeską granicę. – Chyba chcielibyśmy już wyjechać z Polski, bo potrzebujemy odrobiny spokoju, a póki co, ciągle przyjeżdżają do nas ekipy telewizyjne – przyznaje ks. Mirek. – To oczywiście dobrze, że informacja o pielgrzymce dotrze jak najdalej, ale zdaje się, że potrzebujemy odrobiny wyciszenia – mówi kapłan.

Dawid Litka

3 bTraktorki w Barce 055 do druku 3Tuż przed oddaniem do druku tego numeru PJ, skontaktowaliśmy się z pielgrzymami i przekazujemy Czytelnikom wiadomości z Drogi Pojednania. W Stowarzyszeniu Barka udało się uruchomić traktorki bez problemu. Ten, w którym grzał się olej w skrzyni biegów, nie przejawiał żadnych innych symptomów awarii, mechanicy wyszli więc z założenia, że taki jest jego urok. W trasie, kiedy ciut za bardzo się zagrzeje, należy mu dać chwilę na odsapnięcie i można jechać dalej. Pozostałe maszyny dziarsko przemierzają kolejne kilometry, nie zdradzając żadnych niepokojących objawów. Kolejnym, po Barce, przystankiem było Sanktuarium św. Józefa w Prudniku, do którego pątnicy dotarli leśnymi i polnymi duktami. Trasa taka nie była specjalnie zaplanowana ale pogubili się trochę, więc, jak stwierdził ks. Mirek: „zaliczyli” po drodze safari. W Prudniku mieli możliwość pozwiedzania Klasztoru Braci Mniejszych, łącznie z celą, w której więziony był kardynał Wyszyński. W międzyczasie towarzysząca im ekipa filmowa sprowadziła potężnego drona. Ksiądz Mirek zapewnia, że w powstającym filmie dokumentalnym zdjęcia z lotu ptaka będą zapierały dech w piersiach. Dziś (25 sierpnia), po przekroczeniu granicy, pielgrzymi mają zamiar dotrzeć przez Zlaté Hory do czeskiego miasteczka Šumperk, gdzie posługę proboszcza tamtejszej parafii pełni kolega ks. Mirka z Krakowa. Jeśli czas pozwoli, zorganizują na miejscu projekcję „Prostej historii”. Oczywiście po czesku, na co czeka pan Darek, bo jak twierdzi film w polskiej wersji widział już wystarczająco dużo razy. Kolejny, ważny przystanek na Drodze Pojednania, to przedmieścia Pragi, gdzie pielgrzymka dotrze w sobotę wieczorem. Tam ks. Mirek opowie o przedsięwzięciu podczas kilku mszy świętych, z pewnością odbędzie się też projekcja filmu. 

DL