Untitled-1

W Jaworznie Światowe Dni Młodzieży rozpoczęły się faktycznie już z początkiem tego tygodnia. Pierwsi pielgrzymi przybyli do naszego miasta w nocy z niedzieli na poniedziałek. Była to grupa 72 młodych ludzi z Salwadoru. Zamieszkali u rodzin z parafii św. Jana Kantego w Niedzieliskach.

Salwadorczycy już zdążyli pokazać się jako ludzie niezwykle pogodni i zarażający swoim uśmiechem. Kolejnymi gośćmi byli Amerykanie. Grupa 37 teksańskich pielgrzymów zawitała we wtorek wieczorem do kolegiaty św. Wojciecha i Katarzyny. Amerykanie z właściwą sobie swadą przywitali się z goszczącymi ich rodzinami.

Biorąc pod uwagę niezwykle pozytywne nastawienie pielgrzymów, którzy już zdążyli docenić jaworznicką gościnność, możemy być pewni, że kolejni przybywający do nas goście (z Ghany, Włoch, Wielkiej Brytanii i Hong Kongu, którzy powinni zawitać do Jaworzna dokładnie w momencie wysyłania tego numeru PJ do druku) jeszcze bardziej ubarwią i ubogacą przez te kilka dni naszą lokalną społeczność.

Tymczasem przedstawiamy pierwsze wrażenia przybyłych już pielgrzymów, którzy, na co warto zwrócić uwagę, niezwykła czcią obdarzają naszego papieża, św. Jana Pawła II.

Przyjechaliśmy z Salwadoru razem z 72 pielgrzymami. Oczekujemy, że Światowe Dni Młodzieży będą dla nas okazją na spotkanie z Bogiem, że wyjedziemy stąd pełni Ducha Świętego. To wydarzenie jest dla młodych ludzi okazją do spotkania się i  zbliżenia się do Chrystusa. Wyruszyliśmy 13 lipca i dotarliśmy w niedzielę (17 lipca), to było dla nas wspaniałe doświadczenie. W trakcie Światowych Dni Młodzieży zamierzamy wzmocnić swoją wiarę w kraju Jana Pawła II, którego kochamy. Liczymy na ogromną radość ze spotkania z papieżem Franciszkiem – powiedział nam ksiądz Pedro Madrid z Salwadoru.

– Mam nadzieję, że uda mi się poznać całkiem inną kulturę. Wasz kraj jest niesamowity, tak samo, jak jego mieszkańcy. Z głębi serca chcę odpowiedzieć na zawołanie papieża, które kierował do nas, najmłodszych ludzi Kościoła i mam nadzieję na znalezienie odpowiedzi na pytania, których szukam w życiu. To moje pierwsze Światowe Dni Młodzieży – stwierdziła 19-letnia Fatima Hernandez z Santa Ana w Salwadorze.

– Musimy wzmacniać naszą wiarę. Po całej naszej długiej podróży już czujemy się mocniejsi. Bo przebyliśmy bardzo długą podróż, która trwała trzy dni. Z Salwadoru polecieliśmy do Kolumbii, następnie do Madrytu, a stamtąd do Rzymu. Tam przesiedliśmy się do autobusu i jechaliśmy długie 23 godziny. Pierwszy raz udało mi się wyjechać na Światowe Dni Młodzieży. Zorganizowanie pieniędzy na ten wyjazd była bardzo trudne – wyznał 30-letni Benjamin Marquez z Santa Ana w Salwadorze.

– Chcę zobaczyć, spotykającą się, wielką społeczność katolicką. Pierwszy raz przyjeżdżam na ŚDM. Właściwie pierwszy raz wyleciałam poza USA. Podróż była długa. Najpierw z Dallas jechałam autobusem, później samolotem do Niemiec i do Krakowa – powiedziała 17-letnia Jasmine Miller z Dallas w USA.

– Liczę na sposobność uczestniczenia we wspólnocie ludzi jednej, wspólnej wiary przybywających z całego świata. Mam nadzieję, że będę mogła poznać tutejszych świętych, zwłaszcza św. Jana Pawła II, którego życiem jestem najbardziej zainteresowana – stwierdziła 26-letnia Fabiola Nghaardo z Teksasu.

– Nie wiem jeszcze, czego oczekiwać po tegorocznych Światowych Dniach Młodzieży. Kiedy dowiedzieliśmy się, że będą organizowane w Polsce, ojczyźnie Jana Pawła II, miałam nadzieję na to, że będziemy mieli możliwość wspomnienia jego dziedzictwa, tego, co po sobie zostawił. Liczę też na wspaniałe spędzenie czasu w Polsce i zwiedzenie tego pięknego kraju – powiedziała 25-letnia Jennifer Boyd z Teksasu.

– Nie jestem katoliczką, ale liczę na to, że będę mogła nauczyć się trochę o tej wierze i oczywiście poznać waszą kulturę. Jeszcze niewiele wiem o Polsce, może oprócz tego, że macie kiełbasę. Przyjechałam z Jennifer, jestem jej bratową – wyznała15-letnia Haleigh Boyd z Teksasu.

– W 1993 r. byłem na Światowych Dniach Młodzieży w Denver. Tu liczę na poczucie prawdziwej wspólnoty, co właściwie już się dzieje, patrząc na tak wspaniałe, ciepłe przyjęcie w Polsce. Mam też nadzieję na umocnienie swojej wiary. Wiem co nieco o Polsce chociaż raczej niewiele. Oprócz kiełbasy i pierogów znana mi jest wasza trudna historia podczas II wojny światowej. To, jak wasz kraj został zniszczony i odbudował się – powiedział 35-letni Brad Hadley z Amarillo w USA. Dawid Litka