588fa266ce079534730bf8defa7485c6Sezon ogórkowy, więc leniwie leżę pod gruszą, niczym w piosence Maryli Rodowicz, i stwierdzam że nic się nie dzieje. No może oprócz kilku drobiazgów, wartych odnotowania.

Na ulicach pojawiło się mnóstwo flag biało-czerwonych, na balkonach, przy oknach i lusterkach w samochodach, niektóre klasyczne, inne reklamujące przy okazji piwo. Zdarza się też, że na lusterku samochodowym ktoś źle założył flagę i tym samym wspiera Monaco. A wszystko w imię patriotyzmu z naszymi piłkarzami na EURO 2016 we Francji. Sam kibicuję, a jakże, ale flagi nie wystawiam. Na mecz ubieram koszulkę odpowiednią, czasem zaopatrzam się w szaliczek. Flagę wystawiam kiedy indziej – 11 listopada i 2 maja. W Dzień Odzyskania Niepodległości oraz w Dniu Flagi. Niestety, na samochodach czy balkonach nie powiewają wtedy nasze barwy narodowe, chociaż powinny. Taki mamy patriotyzm wybiórczy. Co ciekawe, środowisko kibolskie (bo nie kibicowskie) ociera sobie gębę patriotyzmem, a nie ma z tym nic wspólnego, to raczej zakrawa na ruch narodowy i słynna kotwica Polski Walczącej została zdegradowana do Polski Warczącej. Sorry, taki mamy klimat, jak to mówiła onegdaj pewna ministra.

Co do EURO 2016 – No i można bez kompleksów ograć Anglię? Islandia posiada 100 zawodowych piłkarzy w kraju i nie ma zaszłości piłkarskich z wyspiarzami. U nas przed meczem z nimi, media by przypominały Wembley sprzed 42 lat. Swoją drogą, z Niemcami graliśmy w odwecie za II wojnę, a z Portugalią za co? Chyba za Biedronkę.

Upał jak diabli, więc basen na jaworznickim Rynku funkcjonuje bardzo dobrze. Beztroskie młode mamy pozwalają się do woli pluskać swoim pociechom, nie zwracając uwagi na zakaz kąpieli oraz na niebezpieczeństwo związane z potencjalnym pośliźnięciem się na uskokowej konstrukcji zbiornika. Wokół bawiących się w wodzie pociech przechodziła ostatnio pani z pieskiem, który próbował podejść i chlapnąć wody, pani jednakże odciągnęła zdecydowanie pupila, szarpiąc energicznie za smycz i mówiąc: – Chodź Fifisia, nie pij tego, bo się zatrujesz jeszcze albo czymś zarazisz… Miny matek, przyglądających się sytuacji, bezcenne.

Ale nie tylko rynek proponuje miejsca do relaksu nad wodą. Ostatnia niedziela przyniosła załamanie pogody i oberwanie chmury, po której w parkingu pod Galeną powstał basen kryty. Chodzą słuchy, że właściciele galerii handlowej, która posługuje się hasłem Ja (od Jaworzna, np. Ja i piłka nożna, Ja i Dzień Dziecka) opracowuje już nową kampanię – Ja i Jachting. Może zamiast przebudowy parkingu na placu Górników, z przystosowaniem dla rowerzystów, stworzyć przystań jachtową z prawdziwego zdarzenia?   

Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu z Unii Europejskiej, wszystkie media grzmią, straszą, analizują i wyrażają zaniepokojenie. Każdy specjalista ma swoje wybitne zdanie, każdy jest specjalistą. Ja jednak od lat słucham wyroczni jedynej, pana Mariana spod sklepiku na osiedlu, który swoje mądrości ma i chętnie się nimi dzieli za „pinsiont” groszy. Tym razem zapytany o Brexit, podrapał się po nieogolonej od wieków twarzy i odparł: – Breksit sreksit, byle winko nie podrożało!  i tego się trzymajmy.

Czereśnie zaczerwieniły się u mnie na drzewie i szybko zniknęły. Chodzą słuchy, że to szpaki napadły na drzewo i spałaszowały owoce, nie zostawiając nic dla mnie. Muszę porozmawiać z koleżanką redakcyjną – Ewą Szpak. Niech poustawia rodzinę. 🙂

A na koniec chciałbym napisać, że bardzo mi miło, iż redaktor czerwonej gazety, która niestety nie wnosi nic nowego na rynku prasowym, a jest jedynie słabą kopią marnej niebieskiej, na swoim prywatnym profilu facebookowym zrobił publiczną analizę mojego prywatnego, satyrycznego tekstu. Komentarz był tak słaby, że został doceniony jedynie przez posła, zaprzyjaźnionego z właścicielem czerwonego pism oraz jednego z jaworznickich gołębiarzy. Mnie dopiero za trzecim razem udało się dobrnąć do końca. Natomiast chcę prywatnie podziękować za propagowanie mojej satyrycznej rubryki i tym samym popularyzowanie Pulsu Jaworzna.

Raingod