litzaW miniony piątek dla najmłodszych jaworznian zagrała w Hali Widowiskowo-Sportowej Arka  Noego. Pomysłodawcą tego muzycznego projektu był blisko 17 lat temu Robert „Litza” Friedrich. Muzyk, gitarzysta, wokalista i producent muzyczny. Współtworzył wiele zespołów, m.in.: Acid Drinkers, Turbo, KNŻ, Flapjack, 2TM 2,3 oraz Luxtorpedę, z którą dał w zeszłym roku w Jaworznie niezapomniany występ. Laureat kilku Fryderyków. Prywatnie mąż, ojciec i dziadek. Po koncercie udało nam się z nim porozmawiać.

Arka Noego, oprócz tego Luxtorpeda, wcześniej 2 TM 2,3 i wszystkie pozostałe zespoły, jak udaje się to wszystko pogodzić?

Ostatnio mówi się też dużo o rozwiązaniu zespołu KNŻ, z którym grałem przez wiele lat. Coraz mniej czasu jest, bo rodzą się kolejne wnuki, już szósty w kolejce. Czuję, że powinienem być trochę więcej w domu. Ale Arka Noego i Luxtorpeda cały czas ostro koncertują. 2TM 2,3 w tym roku również z okazji Światowych Dni Młodzieży będzie się udzielał na paru koncertach rockowych i akustycznych, więc jest co robić. No, ale najważniejszy jest czas od poniedziałku do środy. Czas dla rodziny, dla domu, dla tych wszystkich spraw, które są najbardziej istotne w naszym życiu.

I zawsze udaje się to tak podzielić?

Życie muzyka jest takie, że nawet, jeżeli dużo koncertujemy, to jesteśmy więcej w domu niż przeciętny ojciec, który często wychodzi i wraca do domu, kiedy dzieci śpią. Znam wielu ojców, którzy nie są muzykami i „normalnie” pracują, a chyba są w domu mniej, niż my. Mamy takie nasilające się sezony koncertowe, ale generalnie jesteśmy więcej z rodziną.

Czyli można to spokojnie pogodzić?

Można pogodzić wszystko. Kalendarz można rozciągnąć wzdłuż i wszerz.

Które to już pokolenie Arki Noego?

Wiesz co, to nie jest tak, że cały skład się zmienia. Najstarsze rodzeństwo dorasta i odchodzi na emeryturę, a ich miejsce przy mikrofonie zajmują młodsze dzieci. To jest płynna rotacja. Ale przez te szesnaście lat przewinęło się tu parę rodzin i około setki dzieci.

Oprócz Arki pojawiały się różne zespoły dziecięce o podobnym charakterze, na przykład Dzieci z Brodą, ale teraz jakby mniej o nich słychać. One się rozwiązały, czy może połączyliście siły?

To osobne zespoły dziecięce, które ciągle trochę grają w Polsce. Trudno mi powiedzieć, co teraz robią. Joszko Broda teraz działa bardziej w Lublinie. Ale jest też ojcem pokaźnej gromadki, bo mają już z Deborą dziewięcioro dzieci. Oprócz tego, to świetny instrumentalista, gra wiele koncertów, prowadzi warsztaty. To był bardzo fajny okres, kiedy Joszko z nami grał, ale chyba nasze dzieci coraz mocniej skłaniają się ku bardziej rockowej nucie.

To kolejna wasza rockowa płyta?

Właściwie takie piosenki pojawiały się już wcześniej. Ale nagraliśmy jedną naszą płytę rockową, to jest ostatnia „Petarda”. Tam rzeczywiście Luxtorpeda zrobiła cały materiał dla Arki Noego. Taki rock lat osiemdziesiątych. Dzieci bardzo to lubią. Ale widzę, że na koncertach musimy grać też dużo tych znanych piosenek, żeby wszyscy byli zadowoleni.

STR. 1 ArkaA „Pan Krakers”? Gracie jakieś utwory z tej płyty?

Nie, nie gramy. „Pan Krakers”, to był wypadek przy pracy. Pomysł moich siostrzeńców. Jechaliśmy razem na zimowisko i mówili: Wujku, nagrajmy jakąś płytę z coverami! Acid Drinkers nagrywa covery, Maleo Reggae Rockers nagrywa covery, wrzyscy nagrywają, tylko nie my. Mówię: No dobrze, tylko jakie?. No i oni powybierali jakieś piosenki, musiałem ich wtedy trochę nakierunkować. Przy okazji nasze dzieci poznały dużo dobrej, rockowej polskiej muzyki lat osiemdziesiątych. W tamtej sytuacji politycznej i ekonomicznej, te zespoły były wyjątkowe. Musiały lawirować przed cenzurą, żeby zaśpiewać coś ważnego. No i na płycie „Pan Krakers” jest dużo utworów z mojego okresu dojrzewania. Kawałki Roberta Brylewskiego, Armii, Izraela, Brygady Kryzys, mój ulubiony Klaus Mitffoch czy „Gaz na ulicach” Kultu.

Ile dzieciaków wchodzi w skład Arki Noego?

Wiesz co, Arka Noego, to właściwie nie jest zespół. Normalnie zespoły mają próby, a my nie. To wszystko jest spontaniczne, tak było od początku i tak musi zostać. Muzyków mamy bardzo dobrych, więc oni nie potrzebują próbować. Kompozycje są bardzo proste. Na tyle proste, że ludzie mogą na koncertach śpiewać z nami od początku do końca. Więc nie potrzeba prób. Skład dzieciaków też jest taki, że nie wiadomo, kto przyjedzie na koncert. Dziś Matylda musiała zostać w szkole, a Zosia miała nie przyjechać, ale zdała dwa sprawdziany i jednak była. Właściwie nie wiemy, kto rano się zgłosi na autobus w Puszczykowie, gdzie mieszkamy. Ważne, żeby muzycy się pojawili.

A na scenie wygląda to bardzo profesjonalnie…

Dla mnie Arka Noego jest najbardziej profesjonalnym zespołem, z którym grałem. Nie ujmując nic Kazikowi, Turbo, Flapjackowi, Acid Drinkers i Luxtorpedzie. Najlepszym dowodem jest to, że zaryzykowaliśmy i zagraliśmy na Przystanku Woodstock i to Arka wygrała Złotego Bączka, a nie żadne rockowe zespoły. Widocznie dzieciaki miały w sobie więcej petardy. Ludziom się to bardzo podobało, głosowali i dzięki temu zagraliśmy jakieś trzy lata temu na dużej scenie Woodstock. Nawet DVD z tego się ukazało, więc pamiątka będzie na całe życie.

Macie sprecyzowane jakieś muzyczne plany?

Plan mamy taki, żeby przeżyć do kolacji.

A z Luxtorpedą?

Gramy teraz koncerty, nie myślimy, co będziemy robić na wiosnę. Na razie trzeba pomagać dzieciom, zająć się wnukami, wspierać ich. A muzycznie? Mówimy: „niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgodzić trzeba”. Jak Pan Bóg da jakieś pomysły, to robimy płytę, a jak pomysłów nie ma, to czekamy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał:Dawid Litka