81lmqgz1oAL._SL1500_Ciepło się zrobiło. Młodzież wieczorami okupuje ławki w centrum. Siedzą, śmieją się, żyją. Ale wieczorami, szczególnie w weekendy, zaczynają się dziać rzeczy magiczne. Jest coraz głośniej, bardziej wulgarnie a w niektórych wstępuje duch Bruce Lee lub innego mnicha z klasztoru Shaolin. Zwą ich Rycerzami Ortalionu…

Waleczne krótko obcięte hordy wojowników w strojach ludowych, modnych od krakowskiej Nowej Huty aż po jaworznicką Starą Hutę, posiadające od 2 do 4 pasków, wysławiających się dialektem ekscentrycznie ekscentrycznym wychodzi na wieczorne harce w poszukiwaniu przeciwników. I idą przez miasto, charakterystycznie naprężając zapadnięte klaty. Często z samograja noszonego w dłoni słychać charakterystyczny dźwięk hiphopowego zawodzenia nieszczęśliwego mieszkańca bloku z Podłęża. I nie wiadomo kto danego dnia oberwie, drzewo, samochód czy może pan Józef czy pan Zdzisław. Zaczyna się popis. I tak na przykład…

Na ulicy A. Mickiewicza poległo kilka dni temu drzewo. Za grube nie było, jakieś 4 centymetry średnicy, więc mistrz sztuk walki poradził sobie. Kiedyś jakieś drzewo mu odda, łamiąc piszczel, bo tak działa karma. Na razie roślina połamana, pewnie zaczepiała i agresywna była. Złe drzewo, złe!

Kilka miesięcy temu jeden z rycerzy ortalionu (zwanych też Królowie Szelestu), zauważył miecz potwora, wystający z zegara słonecznego. Pokonał przeciwnika, wieszając się na nim, co skutkowało kosztami idącymi w tysiące. Na szczęście aniołki z miejskiego monitoringu wypatrzyli kto zacz i wyciągnięto konsekwencje.

Od wielu miesięcy biega po mieście artysta, przekazując przy pomocy farby w sprayu niechęć do faszyzmu. O ile brzydzę się faszyzmem, to takie kwestie wpływają na mnie jak płachta na byka. Słowo “antifa” pojawia się regularnie na nowych budynkach i odświeżonych elewacjach. Czy nie byłoby słusznym skazać delikwenta na prace społeczne? I to takie konkretne, np. zdrapywanie plam po gumach z przystanku w centrum. Albo czyszczenie kostki na Mickiewicza przy pomocy szczoteczki do zębów? Miła by to była lekcja wychowawcza. Ciekawe jak się ma artysta performer, który niebieską farbą wysmarował drwala na rondzie przy ul. Matejki. Do tej pory pomnik ma odcienie ufoludka, jak się dobrze przyjrzeć.

Kiedyś grupa kilku młodych ludzi, z piwami tanimi puszkowymi stała pod zaprzyjaźnionym sklepem  w centrum. Od słowa do słowa i dwóch z nich zaczęło regularną szarpaczkę. Reszta przyglądała się konfliktowi, spokojnie sącząc piwko.  Postanowiłem zareagować, w trosce o dobro witryny sklepowej, bo to jednak wielotysięczne koszty. Podszedłem i grzecznie  do nich przemówiłem, nie swoim językiem, lecz obcym podpatrzonym w internetach:

Chłopaki, uważajcie, tutaj psiarnia często z monitoringu przyjeżdża, skroją was za picie w miejscu publicznym jeszcze, a szkoda kasy… grzecznie podziękowali i poszli naparzać się 100 metrów dalej za rogiem. Można? Da się? A gdybym tak z agresją wyskoczył, to pewnie sam bym pośrodku kółeczka pooglądał z bliska obuwie sportowe.

Jeżeli sądzicie natomiast,  że to tylko kwestia młodych męskich przypadków podsyconych hormonalną burzą ? Otóż nie. W zeszłym tygodniu obserwowałem kobietę lat około 30, która najpierw opluła rozkład jazdy na przystanku w Rynku, podeszła do śmieci pod plebanią – wyjęła pustą butelkę która rozbiła o szybę witryny foto przy Żabce, witryna wytrzymała. Potem na Mickiewicza przeszkadzały jej drzewa (te nowe) a zwłaszcza ich liście – kilka musiała oberwać bo jak inaczej, następnie skręcając w Farną zauważyła wkurzające  kwiatki na Polach Nadziei …… poskakała, kilka zdeptała i udała się w bliżej nieokreślonym kierunku potykając się na Farnej o leżącą samotnie kostkę granitową. Jest oczywiste co działo się dalej – kostka w dłoń i poszybowała co sił w ręce – ale w wolne pole, nic przy okazji nie rozwalając. I to wszystko na 100m drogi gdzie akurat szedłem w tym samym kierunku. Co ciekawe, obserwując często w Rynku różne przedziwne sytuacje, nie stwierdziłem NIGDY obecności Straży Miejskiej czy Policji. Ale SM ma inne problemy – ostatnio podobno pilnuje śmietników, aby ktoś do nich śmieci nie wyrzucał 🙂 I niestety, nie jest to żart 🙂

Raingod