Karolina PrelichSiedem dni w tygodniu obserwują na monitorach miasto i pilnują bezpieczeństwa jego mieszkańców. Strażnicy z miejskiego monitoringu pracują po 8 godzin, w systemie dwuzmianowym.

Podglądam miasto

Piątkowy wieczór, godzina 19. Miejski monitoring. 12 ekranów, każdy z możliwością podziału na 6 okienek z oddzielnym widokiem. I zbliżenia, prawie twarzą w twarz, jeśli trzeba. Podglądam miasto. Towarzyszą mi funkcjonariusze, o których nawet na co dzień nie wiemy, że nad nami czuwają, reagują, kiedy w oku kamery dostrzegają coś niepokojącego.

Marzena Jeziorek, samodzielny referent Straży Miejskiej, to głównie ona jest odpowiedzialna za monitorowanie Jaworzna. Dziś na zmianie są również Karolina Prelich, młodszy specjalista SM i Łukasz Palka, specjalista.

Nasze miasto jest jednym z najbezpieczniejszych na Śląsku. Kamer mamy dużo – 71, ale przydałoby się więcej. W połowie ubiegłego roku system został zmodernizowany. Jest bardziej czytelny, łatwy w obsłudze, prościej się nagrywa i dokumentuje zdarzenia. Przybyło kamer – mówi Marzena Jeziorek.

Śródmieście, Osiedle Stałe, Długoszyn, Szczakowa, Podwale, Gigant, w tych dzielnicach najwięcej „się dzieje”, tu najczęściej interweniujemy – wyjaśnia Karolina Prelich. – Choć w Szczakowej się uspokoiło, wszyscy wiedzą, gdzie są kamery. Kiedy wracam do domu z nocnej zmiany, czuję się bezpieczniej – dodaje. – Kamery działają prewencyjnie – zwraca uwagę Łukasz Palka.

Prewencja jest ważna, działa psychologicznie. Dobrze wiedzieć, że kiedy dojdzie do niebezpiecznego zajścia, ktoś ma to szansę zobaczyć i zareaguje.

Zobaczone, rozpracowane

Krzyki nocne, hałas, zgłoszenie dewastacji na 3 Maja. Dyżurny podchodzi do systemu kamer, powiadomił policję i strażników z patrolu. Sprawcy przemieszczali się szybko, ale zostali błyskawicznie ujęci.

Policja często zwraca się do nas o nagrania archiwalne. Są dowodem w sprawie. Współpracujemy na bieżąco z komendą policji, możemy weryfikować zgłoszenia na obrazie z kamer – opowiada Palka.

Oglądam nagrania archiwalne. Strażnicy uprzedzają, że sceny są dość drastyczne. Pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych, niedziela, ok. 9, ulica Sienkiewicza, ławeczki przy łączniku do rynku, obok miejskiej toalety. Zaczyna się niewinnie, grupka młodocianych, niedaleko podpity mężczyzna. Jeden z młodych podchodzi do niego, dochodzi do szarpaniny, potem brutalna bójka. Kiedy mężczyzna leży na bruku, chłopak odchodzi do swojego kompana. Wydaje się, że to koniec zajścia. Po chwili jednak wraca, roztrzaskuje na głowie mężczyzny butelkę, kopie leżącego. Poszkodowany zgłosił się na policję, nagrania z kamer były dowodem. Zatrważające, że nikt z przechodniów, którzy musieli przechodzić niedaleko, idąc na świąteczną mszę, nie zareagował.

Nie reagowano też w dwóch innych przypadkach. Środa, 6 kwietnia, godzina 6.20, przystanek autobusowy na Długoszynie. Młodociani wandale dewastują wiatę przystankową. W tym miejscu często dochodzi do podobnych zdarzeń – relacjonuje Karolina Prelich. Dzień wcześniej, o godzinie 18.55, przy dużym ruchu w centrum i wielu osobach na przystanku, młodzież, w tym nastoletnia dziewczyna, dewastują kiosk i kosze na śmieci. Straty oszacowano na kilkaset złotych. Sprawców zidentyfikowano i ujęto kilka dni później, dzięki nagraniom. Okazali się uciekinierami z jednego ze śląskich domów dziecka. Moment zatrzymania przez policyjnych wywiadowców także udokumentowano na kamerze. – Takie nagrania, oprócz tego, że pomagają policjantom operacyjnym, są też wykorzystywane jako dowody w sądzie – podkreśla strażniczka.

Świadomość społeczeństwa jednak wzrasta i coraz częściej ludzie reagują właściwie.

Czasem brakuje ludzi na zmianie. Patrole są w terenie, a do obsługi centrali zgłoszeń i monitoringu zostaje jeden pracownik. Wtedy uwija się jak w ukropie. Niedawno potrącono starszą kobietę na przejściu dla pieszych w okolicach ul. Świętego Wojciecha. Sprawca odjechał. Dzięki kamerom i relacji świadka, odtworzono trasę przejazdu samochodu i można było ustalić jego numer rejestracyjny – opowiada Palka.

Zapisy kamer przetrzymuje się zazwyczaj przez 60 dni. Są przydatne  w wielu policyjnych śledztwach.

okienkaInterwencje

19.40 zgłoszenie z Grunwaldzkiej. Mieszkanka miasta informuje o wałęsającym się psie. Husky  ma obrożę. Śledzimy trasę zwierzaka, na miejsce jedzie patrol. Można szybko zidentyfikować właściciela. Psiak wraca do domu, na ul. Wrzosową.

19.45 samochód na zakazie. Od dłuższego czasu obserwujemy na monitorach samochód zaparkowany przy ul. Słowackiego, „na zakazie”. Dyżurni zgłaszają wykroczenie do kolegów z patrolu. Interwencja widoczna jest na kamerach. Strażniczka spisuje numery rejestracyjne wozu. Na ich podstawie dotarcie do właściciela jest tylko kwestią czasu. Szybko kończy się pouczeniem, ale bywają też mandaty. Nieraz trzeba ustalać, czy właściciel w dniu wykroczenia kierował pojazdem. Potrzebne są wyjaśnienia.

20.23 alkohol w miejscu publicznym. Jest zgłoszenie o spożywaniu alkoholu w miejscu publicznym. Szukamy obrazu z kamer, na miejsce wysłany zostaje patrol, opis miejsca i osób na podstawie monitoringu ułatwia strażnikom interwencję i identyfikację miejsca zdarzenia.

Piwko pod chmurkom bywa drogie. Sztywna stawka 100 zł za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym to często wystarczająca nauczka – informuje Prelich.

20.35 plac zabaw. Strażnicy zauważają, że na placu zabaw, na miejskich Plantach przy Galenie jest zebranie „wyrośniętych dzieci”, amatorów drabinek i karuzel. Istnieje podejrzenie, że mogą dewastować urządzenia. Wysłany na miejsce patrol legitymuje grupę. Okazuje się, że mogą przebywać w tym miejscu, bo nie ukończyli 15 lat. Zostają pouczeni o zasadach korzystania z tego typu miejsc.

20.37 Nietrzeźwi na drodze. W okolicach Rynku, mocno chwiejnym krokiem i całą jezdnią wędruje dwóch pijanych mężczyzn. Wlewają w siebie zawartość niesionych butelek. Na miejsce jedzie patrol. Obserwujemy na kamerach trasę pochodu podchmielonych jaworznian i interwencję strażników.

21.25 Ożywają knajpy. Szczególnie na Rynku i w śródmieściu przybywa ludzi i ruchu. Pracownicy monitoringu wzmagają czujność. Widać, jak np. ożywa ul. Słowackiego. Newralgiczne godziny  – od 21 do 3, zwłaszcza w weekendy. Wtedy bywa więcej zdarzeń, trzeba uważniej patrzeć. Budzą się knajpy i ich bywalcy. Okolice Cechu, Retro, ul. Słowackiego. Święta, okres zimowych ferii i wakacji, to gorący czas. Po Pasterce jest też dużo interwencji. Zdarzają się również sytuacje humorystyczne, np. kiedyś w Święta Bożego Narodzenia wiał silny wiatr i w nocy przewróciła się choinka na rynku, trzeba było stawiać drzewko i ratować ozdoby, a w maju i w wakacje… najczęściej zakochani czulą się na ławkach.

System się rozbudowuje

W systemie pracują kamery stałe i obrotowe. Dużo więcej potrzeba ich np. w rejonie Leopoldu, OTK, Gigantu. Obraz z kamery zasłania czasem zieleń, a nocą i w okresie świąt ostrość nagrań zakłóca blask latarni i ozdób świątecznych. Nocą system przechodzi na obraz czarno-biały. To utrudnia identyfikację, bo obraz jest przekłamany, na przykład kolor czerwony wygląda na takim zapisie jak srebrny. Dlatego ważne jest, że osoby pracujące przy monitoringu, opanowały te „zniekształcenia systemowe” i wiedzą jak rozróżniać barwy nawet na takim nocnym zapisie, mają wyczulone oko na odcienie kolorów. Monitoring w ciągu najbliższych kilku miesięcy będzie rozbudowywany. Przybędzie kamer zwłaszcza w Byczynie i Jeleniu, przy powstających w tych dzielnicach rynkach.

Aneta Bergieł