warchol fot. Marcin MiłekŁukasz Warchoł, libero II-ligowego zespołu MCKiS Jaworzno oficjalnie pożegnał się z siatkówką. Po 23 latach uprawiania tej dyscypliny sportowej zakończył karierę. Specjalnie i wyłącznie dla Czytelników PJ zdradził, jak rozpoczęła się jego przygoda z siatkówka i jak teraz zagospodaruje swój czas.

Wszystko zaczęło się od…

Moja przygoda z siatkówką rozpoczęła się w Szkole Podstawowej nr 5. Miałam wtedy 12 lat. Wszystko zaczęło się na dodatkowych zajęciach SKS prowadzonych przez dyrektora Leonarda Brzezińskiego. Był moim pierwszym trenerem. Polubiłem siatkówkę i zacząłem regularnie trenować. I w szkole, i w klubie ZKS Górnik Jaworzno. Jeszcze w podstawówce spotkałem trenera Mariusza Łozińskiego, który już wtedy wykazywał duży talent do pracy z młodzieżą. To pozwoliło wygrać naszej drużynie wszystko, co możliwe w rozgrywkach szkolnych.

Jak wyglądała twoja kariera sportowa?

Kiedyś pewien menedżer sportu w MCKiS (serdecznie go pozdrawiam) powiedział, że prawdziwą karierę sportową miał Sebastian Świderski, który był 322-krotnym reprezentantem Polski. Więc ja, co najwyżej miałem przygodę z siatkówką. Przez 23 lata grałem w drużynie z Jaworzna. Pomijam kilkutygodniowe „wypożyczenie” do klubu z Radlina, z którym uczestniczyłem w olimpiadzie młodzieży (Mistrzostwa Polski Kadetów). Jako zawodnik byłem świadkiem przekształcenia drużyny z górniczego klubu ZKS Górnik w miejski MCKiS Jaworzno.

Dlaczego powiedziałeś „koniec”?

To efekt 23 lat grania zaważył na mojej decyzji. Mimo, iż forma sportowa jeszcze nie jest taka zła, co udowodnił ostatni sezon, to treningi zdają się być coraz cięższe i trudno przez nie przebrnąć bez uszczerbku na zdrowiu.
Chciałbym więcej czasu poświęcić rodzinie, bo przez wiele lat nie miałem dla niej czasu. Uprawianie sportu na poziomie półzawodowym i zawodowym wymaga ogromnego poświęcenia. Sport jest wtedy najważniejszy i wszystko jest mu podporządkowane. Nadszedł czas, aby odpocząć i zadbać o zdrowie.

Dużo czasu zajęło Ci podjęcie decyzji o zakończeniu kariery?

Bez wątpienia była to dla mnie bardzo trudna i smutna decyzja, ale trzeba ją podjąć we właściwym momencie. Uważam, że właśnie teraz, po dobrym sezonie, to odpowiednia chwila, żeby zakończyć granie i „odstawić buty na kołek”. Jest wielu młodych, utalentowanych chłopaków z Jaworzna, dla których zwolnię miejsce, by mieli szansę na osiągnięcie sukcesów. Skupię teraz uwagę na mojej ślicznej żonie, pracy oraz na młodzieżowej drużynie MCKiS Jaworzno, której jestem trenerem. Przy okazji gorąco zachęcam rodziców, aby dzieci i młodzież aktywnie spędzały wolny czas. Zapraszam na treningi siatkówki.

Który sukces zawodowy wspominasz najmilej w swoim życiu?

Najmilej wspominam pierwszy sezon Jaworzna w I lidze. Trenerem był Zbigniew Błaszczak, a ja grałem na pozycji libero. To był bardzo dobry sezon dla mnie i dla całej drużyny. Wyniki sportowe łączyły się ze znakomitą atmosferą w drużynie. To była przyjemność grać z tą ekipą i zarazem walczyć o awans do najwyższej ligi rozgrywkowej.

warchol3Która akcja zapadła Ci najbardziej w pamięci?

Zdecydowanie mecz wyjazdowy z drużyną z Bydgoszczy w I lidze w hali Łuczniczka. Grałem na pozycji libero, obroniłem piłkę wyciągając ją ze stolika sędziowskiego i wróciłem do obrony. W tej samej akcji obroniłem jeszcze piłkę po ataku z drugiej linii oraz „kiwkę”. Ostatecznie po długiej wymianie zdobyliśmy punkt, a mecz niespodziewanie wygraliśmy na trudnym terenie 3:2.

Czy odczuwasz niedosyt związany z zakończeniem pewnego etapu swojego życia?

Poczułem duży żal i smutek żegnając się ze swoja pasją, z którą związany byłem tak długie lata. Siatkówka wypełniała mój cały wolny czas, była całym moim dotychczasowym życiem. Nadeszła jednak pora, aby przejść do kolejnego etapu życia, ale na pewno nie zapomnę o siatkówce i nie porzucę jej całkowicie.

Twoją ostatnią misją w siatkówce były półfinały turnieju o awans do I ligi. Jak oceniasz miniony sezon?

Zakończyliśmy na turnieju półfinałowym. Pozostał niedosyt, bo mieliśmy duże szanse na awans do finału. Jednak przeciwko drużynie z Niebylca zagraliśmy jeden z nielicznych słabych meczy. W przekroju całego sezonu, trzeba obiektywnie przyznać, spisaliśmy się dobrze, a ciężka praca na treningach dała efekty w postaci wielu wygranych spotkań.

Reprezentacja Polski siatkarzy ma przed sobą ważny turniej o miejsce w Igrzyskach Olimpijskich. Jak myślisz wygrana, a jednocześnie przepustka na zawody jest w zasięgu naszych reprezentantów?

Jestem pewien, że Polacy zagrają na Olimpiadzie. Drużyna pod dowództwem Stephane’a Antigi ma ogromny potencjał i przede wszystkim dobrego trenera. Trzymam za chłopaków mocno kciuki!

Kto według Ciebie jest w reprezentacji zawodnikiem godnym naśladowania?

Gra w drużynie narodowej to największe wyróżnienie i każdy zawodnik, który zakłada koszulkę reprezentacji jest wzorem, ponieważ musiał przejść bardzo trudną drogę, aby się w niej znaleźć.
Na początku mojej przygody z siatkówką wpatrzony byłem w lokalne gwiazdy drużyny seniorów z Jaworzna. To na ich meczach podpatrywałem rożne zagrania i próbowałem powtórzyć je na swoich treningach. Nie opuszczałem żadnego meczu na starej hali Górnika, gdzie siatkarskie „gwoździe” wbijali m.in. Eugeniusz Mularski i Jacek Sowa.

Czego możemy Ci życzyć?

Przede wszystkim zdrowia, szczęścia i sukcesów zawodowych.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Rozmawiała:
Karolina Szyszko